Aryna Sabalenka, która przez ostatnie lata dominowała w kobiecym tenisie, staje przed najtrudniejszym wyzwaniem w karierze. Jej pozycja liderki rankingu jest poważnie zagrożona po serii rozczarowujących występów w najważniejszych turniejach sezonu.
Białorusinka nie wygrała żadnego tytułu od marcowego sukcesu w Indian Wells i Miami. Porażki na French Open, Wimbledonie oraz szybkie odpadnięcie z turnieju w Toronto sprawiły, że Elena Rybakina wyprzedziła ją w rankingu WTA Race. Sabalenka, która spędziła na szczycie 96 tygodni z rzędu, musi teraz bronić punktów podczas nadchodzącego US Open. Presja rośnie, a rywalki, w tym wracająca do formy Iga Świątek, coraz mocniej naciskają na dotychczasową numer jeden światowych list.
„Masz celownik na plecach. Każdy chce cię pokonać. Nie ma znaczenia, czy jesteś numerem jeden, dwa czy dziesięć. Kiedy wychodzisz na kort, przeciwniczki grają bez strachu i pokazują swój najlepszy tenis. Musisz sobie z tym radzić i po prostu wykonywać swoją robotę” – przyznała Sabalenka, komentując swoją obecną sytuację w cyklu WTA. Te słowa potwierdzają, że liderka czuje na sobie ogromną presję ze strony zawodniczek, które nie mają już przed nią respektu na korcie.
Sensacyjny awans Alex Eali w hierarchii WTA
Podczas gdy Sabalenka walczy z kryzysem, świat tenisa z zachwytem obserwuje postępy Alex Eali. Filipinka, po zwycięstwie w Waszyngtonie, zajmuje już 20. miejsce w oficjalnym rankingu, ale w zestawieniu WTA Race jest jeszcze wyżej, bo na 15. pozycji. Eala w ostatnich miesiącach pokonała takie zawodniczki jak Rybakina czy Jessica Pegula. Jeśli utrzyma obecną formę w Cincinnati i podczas US Open, ma realną szansę na zakończenie sezonu w czołowej dziesiątce rankingu, co byłoby historycznym osiągnięciem.
