Ładowanie...

Ted Kravitz ujawnia prawdę o testach F1. Kompromitacja Williamsa w cieniu wielkiej rewolucji

Karol MisztaKarol Miszta
27 stycznia 2026 11:03
Ted Kravitz ujawnia prawdę o testach F1. Kompromitacja Williamsa w cieniu wielkiej rewolucji

Podczas gdy świat Formuły 1 obserwuje bezawaryjność nowych maszyn Red Bulla i Haasa, stajnia Williams zalicza bolesny upadek, zostając wykluczoną z pierwszego dnia testów w Barcelonie z powodu oblanych testów zderzeniowych.

Williams uziemiony przez FIA

Największym echem podczas inauguracyjnego dnia testowego w Barcelonie nie odbiły się rekordowe czasy, lecz puste stanowisko garażowe zespołu Williams. W momencie, gdy F1 wchodzi w najbardziej radykalną zmianę przepisów od dekady, brytyjska stajnia nie zdołała dostarczyć samochodu... spełniającego wymogi bezpieczeństwa. Oficjalnym powodem absencji jest niezaliczenie obowiązkowych testów zderzeniowych FIA, co w świecie profesjonalnego motorsportu uznawane jest za ogromne niedopatrzenie organizacyjne.

Podczas gdy rywale gromadzili bezcenne dane na torze, inżynierowie Williamsa zostali zmuszeni do oglądania jazd z boku. Sytuacja jest tym trudniejsza, że prognozy pogody dla Katalonii są bezlitosne – nadchodzące opady deszczu mogą sprawić, że straconego czasu na suchej nawierzchni nie uda się już odrobić. To stawia zespół w niezwykle trudnej sytuacji jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem rywalizacji.

„Przyciągające wzrok” dane Red Bulla i Haasa

Na przeciwległym biegunie znalazł się Red Bull. Nowy kierowca ekipy, Isack Hadjar, nie tylko wykręcił najszybsze okrążenie dnia z wynikiem 1:18.1, ale przede wszystkim potwierdził niezawodność pierwszego w historii silnika własnej produkcji z Milton Keynes.

Reporter Sky Sports F1 zwrócił szczególną uwagę na fakt, że Isack Hadjar, zastępujący Yukiego Tsunodę, nie tylko uzyskał najlepszy czas (1:18.1), ale dokonał tego przy zachowaniu pełnej stabilności nowej konstrukcji RB22. Kravitz ujawnił, że choć czasy są nieoficjalne, zostały zweryfikowane u źródła:

Skonsultowaliśmy je z zespołami, które potwierdziły swoje indywidualne wyniki”. Kluczowym dowodem na przewagę Red Bulla jest jednak liczba okrążeń. „108 okrążeń Red Bulla, to przyciąga wzrok” – podkreślił dziennikarz, zestawiając to z globalnym wynikiem z 2014 roku, kiedy wszystkie ekipy razem wzięte przejechały pierwszego dnia zaledwie 93 okrążenia.

Choć Hadjar błyszczał, tuż za jego plecami rozegrała się fascynująca batalia o miano najbardziej efektywnego zespołu. George Russell w Mercedesie stracił do lidera zaledwie pół dziesiątej sekundy, i to jadąc na najtwardszej mieszance opon (C1), podczas gdy Hadjar korzystał z bardziej przyczepnego ogumienia. Łączny dorobek Mercedesa (duet Antonelli i Russell) to aż 151 okrążeń, co potwierdza, że niemiecki producent nie zamierza oddawać pola bez walki.

Niespodziewanym bohaterem dnia został jednak Haas, którego kierowcy przejechali rekordowe 154 okrążenia. Tak wysoka intensywność jazd na starcie nowej ery regulaminowej sugeruje, że mniejsze zespoły mogły odrobić lekcję domową lepiej niż nieobecni tego dnia giganci: Ferrari, McLaren czy Aston Martin. Ten ostatni, rezygnując z poniedziałkowych jazd, postawił wszystko na jedną kartę, licząc na poprawę warunków, co w obliczu prognoz może okazać się strategicznym błędem.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarzZaloguj się
Ładowanie komentarzy...