Leonardo Rocha trafi do Zagłębia Lubin na zasadzie transferu definitywnego, a wszystko zostanie oficjalnie potwierdzone w najbliższych dniach. Co ciekawe, okazuje się, że w szybkim powrocie piłkarza do „Miedziowych” mógł przyczynić się… Marek Papszun.

Rocha nie wybaczył Rakowowi. Chce być „Miedziowym”
Wiele wskazuje na to, że o przyszłości portugalskiego napastnika zadecydowały trudne relacje z trenerem Markiem Papszunem. Były szkoleniowiec Rakowa Częstochowa nie widział dla zawodnika miejsca w swojej koncepcji taktycznej, co doprowadziło do wyraźnego pogorszenia atmosfery w szatni pomiędzy klubem a zawodnikiem. Nieoficjalne doniesienia wskazują na liczne sprzeczki również między oboma panami.
Zawodnik, czując uraz do sposobu, w jaki został potraktowany pod Jasną Górą, uznał zimą powrót do „Miedziowych” za priorytet. Mimo że Raków zdecydował się na skrócenie wypożyczenia, sam zainteresowany zdawał sobie sprawę z tego, że kontynuowanie kariery w Rakowie to dla niego ostateczność, której nie chce. Zmusiło to kluby do negocjacji w sprawie transferu definitywnego.
Sportowa transformacja Leonarda Rochy w barwach Zagłębia Lubin stała się jednym z najciekawszych wątków minionej rundy jesiennej. Po nieudanej wiośnie w Rakowie, gdzie po transferze z Radomiaka zdołał zdobyć tylko jedną bramkę, napastnik w Lubinie zanotował gwałtowny wzrost formy.
Jesienny bilans siedmiu goli oraz asysty, w tym imponująca seria trafień w pięciu kolejnych meczach od połowy września, podniósł rynkową wartość zawodnika do poziomu około miliona euro. To właśnie ta dyspozycja sprawiła, że Zagłębie zdecydowało się skorzystać z opcji wykupu zapasanej w umowie.
Termin na sfinalizowanie transakcji upływa 15 stycznia 2026 roku, jednak fakt, że Rocha nie pojedzie z Rakowem na obóz przygotowawczy, potwierdza, iż transfer jest już na ostatniej prostej.

