Cyprian Popielec od miesięcy jest obserwowany przez Jagiellonię Białystok, ale jego przenosiny utknęły w martwym punkcie. Prezes „miedziowych” stanowczo odmawia sprzedaży pomocnika do polskiego konkurenta, choć kontrakt wygasa za osiem miesięcy. Paradoks sytuacji? Osiemnastolatek wciąż nie otrzymuje szans w pierwszej drużynie, mimo że wrócił do zdrowia po długiej kontuzji krzyżówek.

W skrócie:
- Zagłębie odmawia sprzedaży Popielca do Jagiellonii mimo wygasającego kontraktu
- Ośmnastolatek w sezonie zagrał zaledwie minutę w Ekstraklasie, błyszcząc za to w rezerwach
- Przyjacielskie relacje z Pietuszewskim to dodatkowy argument przemawiający za transferem
Prezes mówi twarde nie, mimo że kontrakt kończy się w czerwcu
Paweł Jeż, prezes Zagłębia Lubin, postawił sprawę jasno w podcaście SpecjaliściZL. Cyprian Popielec nie zostanie sprzedany do żadnego polskiego klubu, dopóki obowiązuje go kontrakt. To deklaracja, która brzmi dumnie, ale jednocześnie wydaje się ekonomicznie nieracjonalna. Umowa osiemnastolatka kończy się dokładnie trzydziestego czerwca dwa tysiące dwudziestego szóstego roku, co oznacza, że zbliżająca się zima to ostatnia szansa na zarobek.
Wszystko wskazuje jednak na to, że Zagłębie nie zmieni zdania. Choć Jagiellonia złożyła już kilka oficjalnych ofert, włączając w to propozycję zawierającą procent od kolejnej sprzedaży, wszystkie zostały odrzucone. „Raczej widzi się poza Zagłębiem” – stwierdził sam Jeż, potwierdzając, że zawodnik nie planuje przedłużać kontraktu w Lubinie. Co ciekawe, urodzony w Zamościu pomocnik nie tylko nie chce zostać w klubie, ale również został wykluczony z szerokiej kadry meczowej na Puchar Polski z Radomiakiem we wrześniu. Filip Trokielewicz z Sport.pl komentował wtedy ironicznie, że „Zagłębie Lubin walczy o Cypriana Popielca”.
Długa przerwa i powrót przez rezerwy
Maj 2024 roku przyniósł dramat. Podczas meczu Centralnej Ligi Juniorów przeciwko Warcie Poznań Popielec zerwał więzadło krzyżowe przednie. Kontuzja, która w profesjonalnym futbolu nierzadko kończy karierę przed jej rozpoczęciem. Siedemnastolatek wtedy przeszedł operację i rozpoczął mozolną rehabilitację, która trwała aż czterysta sześćdziesiąt dni.
Powrót do gry nastąpił dopiero w sierpniu 2025 roku, kiedy zadebiutował w pierwszym zespole Zagłębia w meczu z Lechią Gdańsk. Zaliczył jednak zaledwie jedną minutę w Ekstraklasie w całym sezonie. Znacznie lepiej wygląda to w trzecioligowych rezerwach, gdzie pomocnik rozegrał siedem spotkań, zdobywając cztery bramki i notując dwie asysty. To liczby imponujące jak na zawodnika wracającego po tak poważnej kontuzji. Warto wspomnieć, że w listopadzie 2023 roku, jeszcze przed urazem, strzelił spektakularnego gola z połowy boiska w meczu drugiej ligi przeciwko KKS Kalisz – trafienie przypominające legendarne uderzenie Tomasza Hajty.
Pietuszewski jako argument, Masłowski jako wytrwały łowca talentów
Jagiellonia nie odpuszcza. Łukasz Masłowski, dyrektor sportowy klubu z Białegostoku, słynie z cierpliwości i determinacji w pozyskiwaniu młodych talentów. Według Łukasza Olkowicza z Przeglądu Sportowego Onet, „znając determinację Łukasza Masłowskiego, to chyba wyciągnie Cypriana Popielca”. Kluczowy może okazać się fakt, że Popielec świetnie zna się z Oskarem Pietuszewskim, obecną gwiazdą Jagiellonii. Obaj grali razem w reprezentacji Polski U-17 i są częścią tego samego rocznika uważanego za niezwykle obiecujący w polskim futbolu.
Pietuszewski trafił na listę sześćdziesięciu największych talentów świata według The Guardian i jest kuszony przez kluby z Premier League oraz MLS. Dla siedemnastolatka możliwość ponownej współpracy z kolegą z kadry mogłaby być argumentem przemawiającym za Jagiellonią, zwłaszcza że białostocki klub udowodnił, iż potrafi rozwijać młode talenty na najwyższym poziomie. Masłowski ma plan wypróbowany przy innych zawodnikach – jeśli nie uda się teraz, to wróci za pół roku, a jeśli nie za pół roku, to poczeka do lata, kiedy zawodnik będzie wolny.
Zimowe okno bez Popielca, ale letni finał niemal pewny
Wszystko wskazuje na to, że styczeń minie bez transferu. Zagłębie trzyma twardo swoją linię, choć sytuacja wydaje się patowa. Zawodnik nie dostaje szans w pierwszym zespole, nie chce przedłużać kontraktu, a klub odmawia sprzedaży do ligowego konkurenta. To strategia, która może przynieść więcej strat niż korzyści – zamiast zarobić choćby symboliczną kwotę zimą, Miedziowi stracą osiemnastolatka za darmo latem.
Dla Jagiellonii to jednak dobra wiadomość. Były Mistrz Polski może spokojnie poczekać kilka miesięcy i latem pozyskać Popielca bez żadnej opłaty transferowej. Białostocki klub pokazał już w przeszłości, że potrafi cierpliwie budować drużynę, a skuteczność transferowa Masłowskiego jest powszechnie doceniana w Ekstraklasie. Transfer Popielca w letnim okienku wydaje się więc niemal przesądzony – pytanie tylko, czy Zagłębie zmieni zdanie przed końcem sezonu, czy pozwoli odejść wartościowemu zawodnikowi całkowicie za darmo.

