Rosyjska Federacja Tenisowa postanowiła pokazać pazury. Po fali emigracji sportowców, którzy w ostatnich miesiącach masowo zmieniali barwy narodowe, związek zdecydował się na radykalne kroki. Pierwszy wyrok już zapadł, a tenisistka reprezentująca Armenię będzie musiała słono zapłacić za swoją decyzję. To ma być ostrzeżenie dla wszystkich, którzy myślą o ucieczce.

W skrócie:
- Elina Awanesjan została zmuszona przez rosyjski sąd sportowy do zapłaty odszkodowania za zmianę obywatelstwa na ormiańskie
- Rosyjska Federacja Tenisowa chce w ten sposób zastraszyć innych sportowców rozważających zmianę barw narodowych
- W ostatnich miesiącach kilkanaście tenisistek opuściło Rosję, wybierając Austrię, Uzbekistan, Francję czy Armenię
Exodus z Rosji nabiera tempa
Od momentu wybuchu wojny w Ukrainie rosyjscy tenisiści znaleźli się w specyficznej sytuacji. W przeciwieństwie do innych dyscyplin sportowych, nie zostali całkowicie wykluczeni z rozgrywek, choć musieli startować pod neutralną flagą. Dla wielu okazało się to niewystarczające, a zmiana obywatelstwa stała się sposobem na ułatwienie sobie życia, zarówno w kontekście podróżowania, jak i unikania niewygodnych pytań.
Lista uciekinierów robi wrażenie. Anastazja Potapowa wybrała Austrię, Maria Timofiejewa, Kamilla Rachimowa i Weronika Kudermetowa zdecydowały się na Uzbekistan. Warwara Graczewa gra teraz dla Francji, a Elina Awanesjan reprezentuje Armenię. Każda z tych decyzji miała swoje uzasadnienie, czasem polityczne, czasem czysto praktyczne. Przypadek Darii Kasatkiny jest szczególny, bo jej otwarcie krytyczne stanowisko wobec wojny i wyoutowanie się jako lesbijka mogłoby skończyć się w Rosji więzieniem.
Sąd pokazuje, kto tu rządzi
Rosyjska Federacja Tenisowa najwyraźniej miała dość patrzenia na odpływ talentów. Sprawę Eliny Awanesjan skierowała do Narodowego Centrum Arbitrażu Sportowego, domagając się zadośćuczynienia. Wyrok okazał się korzystny dla związku, co może stanowić precedens dla kolejnych spraw.
„Tenisistka będzie zmuszona do zwrotu pieniędzy do federacji kwoty ustalonej przez NCAS, a także odszkodowania z tytułu dochodów z tenisa przewidzianego w umowie o szkolenie sportowe oraz innych wydatków Rosyjskiej Federacji Tenisowej”, brzmi oficjalne oświadczenie federacji.
Dokładna kwota, którą będzie musiała zapłacić Awanesjan, nie została ujawniona. To celowy zabieg, bo niewiadoma ma działać jeszcze bardziej odstraszająco. Federacja chce, żeby każdy zawodnik myślący o zmianie barw dwukrotnie się zastanowił, czy jest gotowy na potencjalnie gigantyczne koszty finansowe.
Gra o wysoką stawkę
Mechanizm jest prosty, rosyjski związek twierdzi, że zainwestował w szkolenie zawodniczki, a ona teraz przynosi korzyści innej federacji. Umowy o szkolenie sportowe przewidują zwrot kosztów w przypadku zmiany przynależności narodowej, ale dotychczas rzadko były egzekwowane. Teraz sytuacja się zmieniła.
Awanesjan, której ojciec pochodzi z Armenii, zdecydowała się na zmianę w 2024 roku. Dla niej to była naturalna decyzja, połączenie korzeni rodzinnych z pragmatyzmem sportowym. Teraz jednak może żałować tej decyzji, przynajmniej w wymiarze finansowym. Rosyjska Federacja Tenisowa wysyła jasny sygnał, że nie zamierza odpuszczać i będzie walczyć o każdy przypadek zmiany obywatelstwa.
Pozostałe tenisistki, które już zmieniły barwy lub myślą o tym, z pewnością obserwują sprawę Awanesjan z niepokojem. Pytanie brzmi, czy wyrok rosyjskiego sądu sportowego będzie miał moc wykonawczą poza granicami kraju i czy inne federacje uznają te roszczenia. Na razie jednak precedens został ustanowiony, a Rosja pokazała, że nie zamierza biernie przyglądać się ucieczce swoich sportowców.
