Zimowe okno transferowe w Europie zbliża się wielkimi krokami, a kluby z Premier League, La Liga, Bundesligi, Serie A i Ligue 1 już od miesięcy planują swoje ruchy. Choć letnie wydatki były imponujące, pytanie brzmi: czy czeka nas powtórka z rozrywki? Przyglądamy się planom największych drużyn kontynentu, ich budżetom i celom na styczeń 2026 roku.

W skrócie:
- Antoine Semenyo z Bournemouth to najgorętsze nazwisko stycznia, klauzula 65 milionów funtów przyciąga Manchester City, Liverpool i Manchester United
- Barcelona desperacko potrzebuje obrońców po kontuzjach, ale zaczyna okno z pustym portfelem
- Real Madryt nie planuje żadnych ruchów mimo problemów w środku pola, zarząd wierzy w obecny skład
Angielska gorączka transferowa, czyli walka o Semenyo
Premier League tradycyjnie zapowiada się jako epicentrum zimowych transferów. Arsenal, mimo że latem wydał fortunę budując najgłębszą kadrę w Anglii, może jeszcze dołożyć jednego ofensywnego zawodnika. Elche Rodrigo Mendoza za 20 milionów euro to inwestycja w przyszłość, ale prawdziwą sensacją jest zainteresowanie Antoine Semenyo z Bournemouth.
Ten 25-letni skrzydłowy stał się obiektem pożądania gigantów. Manchester City widzi w nim rozwiązanie problemu skuteczności, który Pep Guardiola wielokrotnie podkreślał. „Doku, Cherki, Marmoush i Savinho muszą strzelać więcej, żeby zdjąć ciężar z Haalanda”, mówił hiszpański szkoleniowiec. Klauzula 65 milionów funtów to w dzisiejszych czasach okazja, zwłaszcza dla zawodnika sprawdzonego w Premier League.
Liverpool również przygląda się Walijczykowi, choć ich priorytetem pozostaje obrona. Marc Guéhi z Crystal Palace był o krok od przeprowadzki na Anfield we wrześniu, nawet przeszedł testy medyczne, zanim transfer upadł w ostatniej chwili. Teraz, z kontraktem wygasającym w czerwcu, może być dostępny za ułamek wcześniejszej ceny.
Manchester United pod wodzą Rubena Amorima ma inne potrzeby. Portugalczyk desperacko szuka środkowych pomocników i wahadłowych, ale Elliot Anderson z Nottingham Forest czy Adam Wharton z Crystal Palace to cele na lato. Semenyo nie gra na pozycji, której United potrzebują najbardziej, ale jak zauważają źródła ESPN, okazja rynkowa może być zbyt dobra, żeby ją przepuścić.
Katalońska desperacja i madrycki spokój
Barcelona zaczyna styczeń w dramatycznej sytuacji. Andreas Christensen z częściowo zerwanym ACL, Ronald Araújo na urlopie zdrowotnym ze względów psychicznych, a 18-letni Pau Cubarsí musi grać w parze z przekwalifikowanym lewym obrońcą Gerardem Martínem. Hansi Flick spotka się w tym tygodniu z dyrektorem sportowym Deco, żeby przeanalizować opcje.
Problem w tym, że Barça nie ma pieniędzy. Jedynym rozwiązaniem może być wyrejestrowanie Christensena, jeśli potwierdzi się jego co najmniej czteromiesięczna absencja, co uwolniłoby miejsce w budżecie płacowym. Pau Torres z Aston Villa, Nico Schlotterbeck z Dortmundu czy Alessandro Bastoni z Interu to nazwiska na liście życzeń, ale tylko Marc Guéhi, którego kontrakt wygasa w czerwcu, wydaje się realny na styczeń.
Po drugiej stronie Hiszpanii Real Madryt prezentuje zupełnie inną filozofię. Mimo płynnych aktywów na poziomie 166 milionów euro i letnich wydatków na Huijsena, Carrerasa, Mastantuono i Alexandra-Arnolda, zarząd nie planuje żadnych ruchów. „Kadra jest wystarczająca i na tyle silna, by walczyć o trofea na wielu frontach”, twierdzą źródła ESPN.
To kontrowersyjne stanowisko, zważywszy na problemy Królewskich w tym sezonie. Xabi Alonso chciał latem kreatywnego pomocnika, ale został zignorowany. Defensywna kruchość sugeruje potrzebę młodego, wszechstronnego obrońcy. Tymczasem Endrick pakuje walizki do Lyonu na wypożyczenie, zagrał bowiem zaledwie 11 minut w La Liga.
Włoskie kalkulacje i niemiecka ostrożność
Serie A prezentuje pragmatyczne podejście. Napoli Antonio Conte, mimo że jest 40 milionów euro na minusie po lecie, może być zmuszone do aktywacji klauzuli wykupu Rasmusa Hojlunda za 44 miliony euro, jeśli spełnią się określone warunki. To wydatek, którego nie planowano.
Inter Mediolan czeka na decyzję ws Davide Frattesiego. 26-latek rozpoczął w tym sezonie tyle samo meczów ligowych dla Interu co dla reprezentacji Włoch, czyli jeden. Transfer mógłby przynieść 25 milionów euro, które klub natychmiast zainwestowałby w Marco Palestre z Cagliari lub tańszego Brooke’a Norton-Cuffy’ego z Genoi.
Milan ma budżet około 20 milionów euro, ale woli zachować amunicję na lato. Z Santiago Gimenezem kontuzjowanym do marca, Niclas Fullkrug z West Hamu to najprawdopodobniejsze wypożyczenie. Max Allegri gra trójką obrońców i marzy o kolejnym środkowym defensywie, Niklas Sule jako wolny agent latem wygląda na ekonomiczny wybór.
Bayern Monachium publicznie deklaruje brak planów na wielkie transfery. „Nauczyliśmy się w piłce nigdy niczego całkowicie nie wykluczać, ale nie jest to planowane, bo jesteśmy dobrze wyposażeni”, powiedział dyrektor sportowy Christoph Freund. Alphonso Davies wraca po kontuzji ACL, Jamal Musiala dochodzi do siebie po letnim złamaniu nogi. Jonah Kusi-Asare może też wrócić z nieudanego wypożyczenia do Fulham.
Dortmund lubi styczniowe wypożyczenia i ma około 20 milionów euro na odpowiedniego zawodnika. Fabio Silva, mimo że dopiero w sierpniu dołączył do klubu, już ma nogę za drzwiami. Jeśli odejdzie, BVB poszuka napastnika. Fisnik Asllani z Hoffenheim z klauzulą 30 milionów euro i Said El Mala z Kolonii to gorące nazwiska.
Paryska pewność siebie i kontraktowe dylematy
PSG przeżywa wyjątkowy rok finansowy. Sześć trofeów, w tym Liga Mistrzów, plus finał Klubowych Mistrzostw Świata dały rekordowe przychody. Luis Enrique ma do dyspozycji około 100 milionów euro, ale hiszpański trener jest zadowolony z kadry. „Podpisałbym nowego zawodnika tylko w zamian za kogoś odchodzącego”, przekazał klubowi.
Ayyoub Bouaddi z Lille to priorytet numer jeden. 18-letni defensywny pomocnik, który zadebiutował w wieku 16 lat, jest fanem PSG, a Luis Enrique go uwielbia. Byłby idealnym zastępcą Fabiana Ruiza, którego kontrakt wygasa w 2027 roku. Dayot Upamecano z Bayernu i Ibrahima Konate z Liverpoolu to opcje w obronie, obaj bez kontraktów latem.
Juventus jest skrępowany finansowo. Luciano Spalletti chciałby rozgrywającego pomocnika i prawego obrońcę, ale lista życzeń pozostanie listą, chyba że klub zakwalifikuje się do Ligi Mistrzów. Pierre-Emile Hojbjerg z Marsylii i Davide Frattesi z Interu byli wymieniani, ale ten drugi jest drogi i nie jest typem playmaker’a.
Atletico Madryt zainwestowało latem 170 milionów euro w ośmiu zawodników, więc fundusze są ograniczone. „Teoretycznie jesteśmy w porządku, ale naszym obowiązkiem jest być świadomym tego, co może się wydarzyć”, powiedział dyrektor sportowy Mateu Alemany. Diego Simeone nie jest przekonany do lewych obrońców Matteo Ruggeriego i Javiego Galana, więc wahadłowy może dołączyć. Conor Gallagher nigdy w pełni nie przekonał trenera i Premier League się nim interesuje.
Kontraktowe dylematy dotykają wszystkich. Bayern musi zdecydować o przyszłości Upamecano, Manuela Neuera, Leona Goretzki i Raphaela Guerreiro, wszyscy kończą umowy latem. Inter ma pięciu trzydziestolatków bez kontraktów: Yann Sommer, Matteo Darmian, Henrikh Mkhitaryan, Stefan de Vrij i Francesco Acerbi. Liverpool negocjuje z Ibraima Konate, Andy Robertson również kończy w czerwcu.
Arsenal prowadzi rozmowy z Jurrien Timber i Bukayo Saką, pozytywne zakończenie oczekiwane wkrótce. Negocjacje z Declanem Rice’em rozpoczną się w najbliższej przyszłości. Mikel Arteta ma 18 miesięcy kontraktu, ale wcześniej w tym miesiącu stwierdził, że musi „zasłużyć” na nową umowę.
Vinicius Junior w Realu to największa kontraktowa saga, ale źródła ESPN twierdzą, że sytuacja Brazylijczyka może pozostać nierozwiązana aż do Mistrzostw Świata 2026. Manchester United musi zdecydować o Harry’m Maguire i Casemiro, obaj kończą latem, ale mają opcję przedłużenia do 2027 roku. Jeśli zostaną, prawdopodobnie będą musieli zaakceptować znaczące obniżki pensji.
Styczeń 2026 zapowiada się na miesiąc taktycznych manewrów bardziej niż spektakularnych transferów. Kluby balansują między ambicjami a rzeczywistością finansową, między potrzebami teraz a planami na przyszłość. Antoine Semenyo może być wyjątkiem potwierdzającym regułę, ale większość gigantów woli czekać na lato, kiedy rynek będzie bogatszy w opcje, a budżety świeższe po zakończeniu sezonu.
