Między angielskimi klubami Burnley i Everton szykuje się prawdziwa batalia prawna. Burnley domaga się gigantycznego odszkodowania w wysokości 50 milionów funtów od Evertonu, argumentując, że gdyby „The Toffees” otrzymali należytą karę punktową, to właśnie oni zostaliby zdegradowani z Premier League zamiast „The Clarets”. Sprawa ma ruszyć w tym tygodniu i może poważnie zachwiać finansami klubu z Liverpoolu.

W skrócie:
- Burnley twierdzi, że gdyby Everton otrzymał pełną karę 10 punktów zamiast 6, to Burnley utrzymałoby się w Premier League w sezonie 2021-22
- Sprawa sądowa między klubami rozpocznie się w tym tygodniu, prawie dwa lata po nałożeniu historycznej kary na Everton
- Burnley domaga się 50 milionów funtów odszkodowania, co może poważnie obciążyć budżet Evertonu
Historyczna kara i kontrowersje wokół punktów
Cała sprawa ma swoje korzenie w sezonie 2021-22, kiedy to Burnley spadło z Premier League, a Everton zdołał się utrzymać. Później okazało się, że klub z Liverpoolu naruszył zasady finansowego fair play ligi angielskiej, za co otrzymał karę 10 punktów – pierwszą tak surową w historii Premier League.
Kara ta została jednak zmniejszona do 6 punktów po apelacji Evertonu w lutym 2023 roku. Burnley argumentuje, że ta decyzja była wybiórcza i niesprawiedliwa. Gdyby utrzymano pełną karę 10 punktów, to Everton zostałby zdegradowany do Championship, a Burnley utrzymałoby się w elicie.
Co ciekawe, w kwietniu 2024 roku Everton został ukarany kolejnymi dwoma punktami za następne naruszenie zasad finansowych, tym razem za okres kończący się sezonem 2022-2023. To tylko wzmacnia argumentację Burnley, że klub z Merseyside powinien ponieść surowsze konsekwencje już wcześniej.
Miliony na szali i możliwe konsekwencje
Kwota 50 milionów funtów, której domaga się Burnley, nie jest przypadkowa. Tyle mniej więcej wynosi różnica w dochodach między występami w Premier League a Championship. Spadek z najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii to nie tylko sportowa porażka, ale przede wszystkim finansowa katastrofa dla wielu klubów.
Dla Evertonu, który już teraz zmaga się z problemami finansowymi, ewentualna przegrana w sądzie mogłaby oznaczać poważne kłopoty. „The Toffees” są w trakcie zmiany właściciela i budowy nowego stadionu, a dodatkowe zobowiązanie w wysokości 50 milionów funtów byłoby ogromnym ciosem dla budżetu klubu.
Sprawa może również stworzyć niebezpieczny precedens w angielskiej piłce, gdzie inne kluby mogłyby zacząć domagać się odszkodowań za decyzje podejmowane przez władze ligi czy komisje dyscyplinarne, argumentując, że miały one bezpośredni wpływ na ich sytuację sportową i finansową.

