Michael Jordan po klęsce w roli właściciela ma nowy, ambitny cel. Chce przejąć zespół w Mieście Grzechu, a Adam Silver zdaje się być otwarty na ten pomysł. Czy legenda Chicago Bulls dostanie drugą szansę i tym razem odniesie sukces w gabinetach, a nie tylko na parkiecie?

W skrócie:
- Michael Jordan przyznał, że chciałby zostać właścicielem nowego zespołu NBA w Las Vegas.
- Jego dotychczasowa przygoda z zarządzaniem Charlotte Hornets zakończyła się sportową porażką.
- Komisarz NBA, Adam Silver, potwierdził, że liga analizuje możliwość ekspansji, a Las Vegas jest jednym z głównych kandydatów.
Geniusz na parkiecie, porażka w gabinecie?
Reputacja Michaela Jordana jako najlepszego koszykarza wszech czasów pozostaje niezachwiana, mimo że od jego sportowej emerytury minęły ponad dwie dekady. Człowiek, który poprowadził Chicago Bulls do sześciu mistrzostw, ewoluował z atletycznego fenomenu w koszykarskiego geniusza z zimną krwią, wykorzystującego swoje boiskowe IQ do wyprzedzania rywali o krok.
Jednak o ile na parkiecie był GOAT-em, o tyle jego wyprawy w świat właścicielski i zarządzania klubem od strony operacyjnej okazały się, delikatnie mówiąc, mniej udane. Jordan stał się współwłaścicielem Charlotte Hornets w 2006 roku, a od tamtej pory franczyza walczyła o jakąkolwiek sportową tożsamość, z trudem awansując do play-offów i notując kolejne nietrafione wybory w drafcie.
Brutalne fakty są takie, że pod jego rządami jako większościowego właściciela, Hornets ani razu nie wygrali serii w play-offach. Co więcej, w skróconym przez lokaut sezonie 2011/2012, zespół zakończył rozgrywki z najgorszym bilansem w historii NBA pod względem procentu zwycięstw, notując zaledwie 7 wygranych przy 59 porażkach. W sierpniu 2023 roku Jordan sprzedał swoje większościowe udziały grupie inwestorów, zachowując jedynie mniejszościowy pakiet.
Po fiasku w Charlotte, Jordan marzy o nowym otwarciu w Vegas
Mimo że legenda Bulls nie złamała kodu na przekształcenie drużyny w odnoszącą sukcesy organizację, wygląda na to, że ma apetyt na kolejny, niezwykle kuszący projekt. W czasie, gdy komisarz NBA Adam Silver coraz głośniej mówi o otwartości na powiększenie ligi, komentarze Jordana sugerują, że jeden z największych sportowców w historii może włączyć się do walki o nową franczyzę.
W wywiadzie z Marvinem R. Shankenem, Jordan początkowo przyznał, że jego marzeniem byłoby posiadanie Chicago Bulls, ale obecność Jerry’ego Reinsdorfa, który jest właścicielem klubu od 1985 roku, czyni ten scenariusz nierealnym. Kiedy jednak Shanken poruszył temat jego przedsięwzięcia deweloperskiego w Las Vegas i zapytał, czy byłby zainteresowany posiadaniem tam drużyny, Jordan nie krył ekscytacji.
Chciałbym mieć franczyzę w Las Vegas. Ale kto by nie chciał? Sama możliwość, jaką stwarza obecność w Las Vegas, tworzy świetną sytuację ekonomiczną. Ale to nie tylko Michael Jordan uznałby to za atrakcyjne. Można by znaleźć wielu innych potencjalnych właścicieli lub inwestorów.
Temat ekspansji NBA jest na tapecie od dłuższego czasu, a fani z miast takich jak Seattle i właśnie Las Vegas głośno domagają się rozpoczęcia procedur. Adam Silver przyznał, że analizy dotyczące opłacalności powiększenia ligi trwają, ale przed realizacją tego marzenia jest jeszcze długa droga. Michael Jordan z pewnością będzie bacznie obserwował plany komisarza.

