Robert Kubica, po triumfie w legendarnym wyścigu Le Mans 24h, wrócił wspomnieniami do trudnych momentów swojej kariery – w tym do bolesnych ocen po powrocie do Formuły 1 w barwach Williamsa w 2019 roku. Polski kierowca nie krył, że część komentarzy uderzyła w jego motywację i zmusiła go do przemyśleń nad przyszłością w motorsporcie.
Krzywdzące plotki o Kubicy
– Pamiętam, gdy wracałem do F1 – było mnóstwo plotek. Ludzie patrzyli na moją prawą rękę i pytali, czy jestem w stanie bezpiecznie prowadzić – przyznał Kubica w rozmowie cytowanej przez BBC. – Rozumiem te pytania, ale niektórzy posuwali się do naprawdę krzywdzących opinii. Padły nawet sugestie, że jestem w F1 tylko po to, by robić PR. To bolało.
Kubica wrócił do królowej motorsportu po ośmiu latach od dramatycznego wypadku w rajdzie Ronde di Andora w 2011 roku. Mimo poważnych ograniczeń w prawej ręce, w 2019 roku zasiadł w bolidzie Williamsa u boku George’a Russella. Zdobył wtedy jedyny punkt dla zespołu w całym sezonie, podczas Grand Prix Niemiec.
– Mam poważne ograniczenia w prawej ręce, ale nie pamiętam, jak prowadziłem wcześniej. Tak po prostu funkcjonuję i to jedna z moich największych życiowych wygranych. W pewnym momencie to właśnie jazda była moim lekarstwem.
Myśli o zakończeniu kariery
Po epizodycznych startach w Alfie Romeo w 2021 roku Kubica oficjalnie pożegnał się z Formułą 1 w 2022 roku. Jak sam przyznał, wtedy też po raz pierwszy poważnie rozważał zakończenie kariery. Mimo przeciwności losu i licznych wątpliwości, Kubica nie stracił pasji do ścigania.
– Wciąż mam w sobie ten ogień. To pasja jest moim głównym napędem – podkreślił.
Obecnie Kubica startuje w wyścigach długodystansowych i odnosi sukcesy – w czerwcu wraz z zespołem WRT triumfował w prestiżowym Le Mans 24h w klasie LMP2. W barwach Ferrari (w kategorii hypercar) zajął również drugie miejsce w rundzie WEC w Spa.
