To sytuacja, która nie zdarza się często w polskim futbolu. GKS Katowice i Wisła Płock w ciągu zaledwie czterech dni zmierzą się ze sobą dwukrotnie. Pierwsze starcie, w ramach 1. rundy Pucharu Polski, dostarczyło ogromnych emocji i zakończyło się dopiero po dogrywce. Już w piątek obie drużyny spotkają się ponownie, tym razem w Płocku, w walce o ligowe punkty. Przed trenerami Rafałem Górakiem i Mariuszem Misiurą stoi niezwykle trudne zadanie.

Pucharowy maraton jako przedsmak
Wtorkowy wieczór na Śląsku był prawdziwym piłkarskim dreszczowcem. GKS Katowice pokonał Wisłę Płock 4:2, ale zwycięstwo nie przyszło łatwo. Mecz obfitował w zwroty akcji – gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, a goście za każdym razem potrafili doprowadzić do remisu. Ostatecznie do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, w której decydujące ciosy zadał bohater spotkania, Bartosz Nowak.
Dla obu sztabów szkoleniowych 120 minut intensywnej gry to spory ból głowy. Sytuację Wisły Płock dodatkowo skomplikowała kontuzja, która zmusiła zespół do kończenia meczu w dziesiątkę. Zmęczenie fizyczne będzie kluczowym czynnikiem przed piątkowym rewanżem.
Wyjątkowe wyzwanie dla piłkarzy i… trenerów
Po meczu obaj szkoleniowcy podkreślali specyfikę tej rywalizacji. Mariusz Misiura, trener Wisły, mimo porażki docenił charakter swojego zespołu.
– Chciałem podziękować swojej drużynie za niesamowity charakter i dwukrotny powrót do gry. Kluczowy moment to była kontuzja Quentina [Lecoeuche] w dogrywce. Musieliśmy kończyć mecz w dziesiątkę i ciężko było odrobić po raz trzeci wynik – mówił, kończąc znamiennym: – Do zobaczenia w piątek.
W podobnym tonie wypowiadał się Rafał Górak, który zdaje sobie sprawę z trudności, jakie niesie ze sobą nadchodzące spotkanie.
– Niewątpliwie specyfika tych dwóch meczów jest dość duża. Dziś wydarzyło się dość dużo, odnośnie nawet samej intensywności i objętości spotkania. Mamy jako trenerzy bardzo dużo do zrobienia w kwestii przygotowania się już do tego najbliższego spotkania – analizował szkoleniowiec GKS-u.
– Spodziewaliśmy się, że to spotkanie już pierwsze będzie arcytrudne, a drugie na pewno jeszcze trudniejsze. Dla nas najważniejsza sprawa to wyprawa do Płocka i mecz w ekstraklasie – dodał, jasno stawiając priorytety.
Ekstraklasa? Zupełnie inna bajka
Choć pucharowa porażka mogła zaboleć płocczan, od lat nie traktują oni tych rozgrywek priorytetowo. Ich pełna koncentracja skupia się na lidze, gdzie sytuacja obu zespołów jest diametralnie różna. Wisła Płock to obecnie jedna z czołowych drużyn PKO BP Ekstraklasy. Z kolei GKS Katowice obecnie znajduje się w dolnej części tabeli i każdy punkt jest dla niego na wagę złota.
Piątkowy mecz w Płocku będzie miał zatem zupełnie inny ciężar gatunkowy. Dla Wisły będzie to okazja do szybkiego rewanżu i potwierdzenia ligowych aspiracji. Dla GKS-u – szansa na zdobycie bezcennych punktów na trudnym terenie i podbudowanie morale po pucharowym zwycięstwie.
Przed oboma sztabami niezwykle ciekawe wyzwanie: jak w tak krótkim czasie zregenerować zawodników, przeanalizować błędy i zaskoczyć rywala, z którym dopiero co stoczyło się 120-minutową batalię? Piątkowy wieczór zapowiada się pasjonująco.


