Wisła Kraków mimo gry na zapleczu Ekstraklasy pozostaje magnesem dla piłkarzy z całego świata. Vullnet Basha, dyrektor sportowy klubu, w rozmowie z TVP Sport ujawnił kulisy ostatniego okna transferowego. Były pomocnik, a obecnie człowiek odpowiedzialny za politykę transferową Białej Gwiazdy, opowiedział o negocjacjach z zawodnikami i zaskakujących ofertach, jakie otrzymał krakowski klub.

W skrócie:
- Wisła Kraków otrzymała oferty dotyczące Jerome Boatenga, Alexa Mendy’ego oraz Jese, byłego gracza Realu Madryt i PSG
- Vullnet Basha wykorzystuje znajomość języków obcych i prestiż klubu w negocjacjach z zawodnikami
- Pojawienie się Petera Moore’a w strukturach klubu zmieniło postrzeganie Wisły i ułatwiło rozmowy transferowe
Mistrz świata mógł zagrać przy Reymonta
Dla kibiców Wisły Kraków informacja o tym, że ich klub mógł pozyskać Jerome Boatenga, mistrza świata z 2014 roku i byłego obrońcę Bayernu Monachium, może brzmieć jak science fiction. Tymczasem, jak zdradził Vullnet Basha, taka propozycja faktycznie trafiła na biurko dyrektora sportowego Białej Gwiazdy.
„Oferowano nam Jerome Boatenga, Alexa Mendy’ego i Jese, który niedawno grał w Realu Madryt i PSG” – przyznaje Basha. Choć nie zdradził nazwiska trzeciego piłkarza, najprawdopodobniej chodzi o Jese, który występował w obu tych klubach. Dlaczego więc tych piłkarzy nie ma w Krakowie? Powody mogą być różne – od oczekiwań finansowych po wątpliwości co do ich aktualnej dyspozycji sportowej.
Mimo to, samo pojawienie się takich nazwisk w kontekście pierwszoligowej drużyny pokazuje, że marka Wisły Kraków wciąż jest rozpoznawalna w Europie. To właśnie na tej renomie bazuje Basha w swoich negocjacjach.
Magia nazwy i lingwistyczne zdolności dyrektora
Vullnet Basha w wywiadzie podkreśla, że mimo gry na drugim poziomie rozgrywkowym, Wisła ma jeden niepodważalny atut: swoją historię i markę.
„Mam coś, czego nie ma nikt w Polsce. Wszystko, co wokół mnie. Klub, jego historia, miasto, stadion, kibice. To argumenty, które zazwyczaj pomagają mi przekonać piłkarza” – mówi Basha. „Gdy pada hasło 'Wisła Kraków’, rozmowa natychmiast nabiera innego tonu.”
Przykładem skuteczności takiego podejścia jest transfer Ervina Omicia, 22-letniego zawodnika z austriackiej Bundesligi. Jak przyznaje sam Basha, kluczem do pozyskania młodego talentu była… determinacja. „Może nie dzwoniłem do niego codziennie, ale wiele razy” – zdradza dyrektor sportowy Wisły.
Dodatkowym atutem w negocjacjach jest lingwistyczny talent Bashy.
„Bardzo pomaga mi znajomość języków. Z hiszpańskimi piłkarzami mogę rozmawiać po hiszpańsku, z Raoulem Gigerem rozmawiałem po francusku. Piłkarze czują się bezpieczniej, gdy rozmawiają z dyrektorem sportowym w ich języku” – wyjaśnia.
Efekt Moore’a i bolesna strata w dziale skautingu
Wisła Kraków przechodzi obecnie fascynujący okres transformacji. Pojawienie się Petera Moore’a, byłego dyrektora generalnego Liverpoolu, w strukturach klubu miało ogromny wpływ na postrzeganie Białej Gwiazdy przez potencjalnych transfery.
„Od tego momentu wszystko wyglądało inaczej” – przyznaje Basha, sugerując, że obecność międzynarodowej postaci ze świata futbolu uwiarygodniła projekt odbudowy Wisły w oczach piłkarzy i agentów.
Jednocześnie klub musi radzić sobie z pewnymi stratami. Odejście Pawła Brożka z roli skauta to według Bashy znaczący cios. „Jego sposób myślenia był siłą naszego działu” – mówi dyrektor sportowy, podkreślając wartość byłego napastnika w strukturach skautingowych.
Wisła Kraków, mimo gry w Betclic 1 Lidze, realizuje ambitną strategię transferową, starając się pozyskiwać zawodników, którzy w normalnych okolicznościach byliby poza zasięgiem klubu z zaplecza Ekstraklasy. Determinacja Bashy i siła marki sprawiają, że klub pozostaje atrakcyjnym miejscem dla piłkarzy, którzy są gotowi przyjść nawet za mniejsze pieniądze, by grać przy Reymonta.
Co ciekawe, sam Basha zdradził również, że nigdy nie trafiłby do Wisły, gdyby nie… Kamil Glik, co stanowi interesujący wątek jego osobistej historii związanej z krakowskim klubem.
Źródło: TVP Sport

