Konrad Michalak, były powołany reprezentacji Polski, jest na ostatniej prostej do znalezienia nowego klubu. Po niezbyt udanej przygodzie w Arabii Saudyjskiej i krótkim epizodzie w Egipcie, 27-letni pomocnik może wrócić na europejskie boiska. Wszystko wskazuje na to, że jego nowym domem będzie grecka Super League, a konkretnie Panetolikos.

W skrócie:
- Konrad Michalak jest blisko podpisania kontraktu z greckim Panetolikosem
- 27-letni pomocnik był wcześniej w kadrze Czesława Michniewicza, ale nie zadebiutował w reprezentacji
- Po grze w Turcji, Arabii Saudyjskiej i Egipcie wraca do europejskiej piłki jako wolny zawodnik
Zawiłe ścieżki kariery byłego kadrowicza
Niewielu kibiców pamięta, że wychowanek Czarnych Żagań miał swój epizod w reprezentacji Polski. Za kadencji Czesława Michniewicza znalazł się na liście powołanych, jednak w meczu Ligi Narodów z Holandią (2:2) nie doczekał się debiutu, pozostając na ławce rezerwowych przez całe spotkanie.
Michalak od lat jest jednak uznanym eksporterem polskiej myśli szkoleniowej. Jego zagraniczna kariera rozpoczęła się w lipcu 2019 roku, kiedy za kwotę około 1,5 miliona euro trafił z Polski do rosyjskiego klubu. Później wielokrotnie zmieniał pracodawców – był wypożyczany do tureckich zespołów, aż w końcu na stałe zakotwiczył w Konyasporze.
Od Turcji po Bliski Wschód i powrót do Europy
Po dłuższym pobycie w Turcji, Michalak zdecydował się na egzotyczną przeprowadzkę do Arabii Saudyjskiej. Transfer do Ohod nie okazał się jednak strzałem w dziesiątkę. Pomocnik nie potrafił odnaleźć się w nowych realiach, co skutkowało kolejnym wypożyczeniem – tym razem do egipskiego Zamalek.
W kraju faraonów spędził siedem miesięcy, po czym wrócił do Arabii Saudyjskiej. Jednak już w lipcu bieżącego roku jego kontrakt wygasł, co otworzyło mu drogę do swobodnego wyboru nowego pracodawcy. Jak donosi grecki portal „Gazzetta.gr”, o usługi polskiego zawodnika poważnie zabiega Panetolikos, klub z Super League.
Dla 27-letniego pomocnika byłby to powrót na europejskie boiska po blisko rocznej przerwie. Pytanie tylko, czy grecka przygoda okaże się bardziej udana niż bliskowschodnia eskapada?

