Juventus i Borussia Dortmund zaprezentowali kibicom prawdziwy festiwal strzelecki w meczu Ligi Mistrzów. Spotkanie zakończyło się remisem 4:4, a losy pojedynku ważyły się do ostatniej minuty doliczonego czasu gry. Obie drużyny zaprezentowały ofensywny futbol, który przełożył się na osiem bramek i mnóstwo sytuacji podbramkowych.

W skrócie:
- Mecz zakończył się wynikiem 4:4, a decydująca bramka dla Juventusu padła w 95. minucie
- Dusan Vlahovic był kluczową postacią Juventusu, zdobywając dwie bramki i asystując przy golu Kelly’ego
- Borussia prowadziła 3:2 i 4:2, ale nie zdołała utrzymać przewagi do końca spotkania
Bramkowa karuzela i szalona końcówka
Liga Mistrzów ponownie pokazała, dlaczego jest najbardziej ekscytującymi rozgrywkami klubowymi na świecie. Juventus i Borussia Dortmund stworzyły spektakl, który na długo pozostanie w pamięci kibiców. Mecz, który odbył się 16 września 2025 roku, dostarczył niezwykłych emocji i aż ośmiu bramek.
Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego festiwalu strzeleckiego. Prawdziwe show rozpoczęło się po przerwie, gdy Karim Adeyemi otworzył wynik w 51. minucie, dając prowadzenie Borussii. Juventus szybko odpowiedział trafieniem Kenana Yildiza w 62. minucie, a zaledwie cztery minuty później Dusan Vlahovic wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 2:1.
Radość fanów z Turynu nie trwała długo. Felix NMecha w 64. minucie doprowadził do wyrównania, a w 73. minucie Yan Couto dał Borussii prowadzenie 3:2. Sytuacja Juventusu stała się jeszcze trudniejsza, gdy w 85. minucie sędzia podyktował rzut karny dla gości po zagraniu ręką Lloyd’a Kelly’ego. Do piłki podszedł Rami Bensebaini, który pewnym strzałem podwyższył prowadzenie Borussii na 4:2.
Heroiczny powrót Juventusu
Gdy wydawało się, że Borussia wywiezie z Turynu komplet punktów, Juventus pokazał charakter. W doliczonym czasie gry Dusan Vlahovic zdobył kontaktową bramkę, wykorzystując precyzyjne podanie od Kalulu. Serbski napastnik potwierdził swoją wysoką formę, stając się liderem ofensywy Starej Damy.
Prawdziwy dramat rozegrał się w 95. minucie, gdy Juventus przeprowadził błyskawiczną kontrę. Vlahovic posłał precyzyjne podanie w pole karne, gdzie czekał już Lloyd Kelly. Angielski obrońca, który wcześniej sprokurował rzut karny, zrehabilitował się w najlepszy możliwy sposób, zdobywając wyrównującą bramkę na 4:4.
Mecz obfitował w dramatyczne momenty – w 79. minucie Yildiz trafił w słupek po interwencji bramkarza Borussii, Kobela. Juventus mógł więc nawet wygrać to spotkanie, gdyby piłka wpadła do siatki zamiast odbić się od słupka.
Remis 4:4 w meczu Juventusu z Borussią Dortmund to jeden z najbardziej emocjonujących pojedynków tej edycji Ligi Mistrzów. Obie drużyny pokazały ofensywny potencjał, ale też słabości w defensywie, które będą musiały poprawić, jeśli myślą o dalszej walce w tych prestiżowych rozgrywkach.

