Vinicius Junior zrozumiał przesłanie Xabiego Alonso. Suplowa ławka w meczu z Oviedo okazała się strzałem w dziesiątkę – brazylijski gwiazdor wrócił do wyjściowego składu przeciwko Mallorce i pokazał się z najlepszej strony. Golazo, zero problemów z rywalami i sędzią – to dokładnie tego oczekiwał baskijski trener.

W skrócie:
- Xabi Alonso posadził Viniciusa na ławce w meczu z Oviedo, co przyniosło zamierzony efekt wychowawczy
- Brazylijczyk odpowiedział błyskotliwą grą przeciwko Mallorce – gol, trzy udane dryblingi i wzorowa postawa
- Trener Realu eliminuje przywileje sportowe, stawiając na zasadę, że miejsce w składzie trzeba sobie wypracować
Lekcja pokory przyniosła natychmiastowe efekty
Xabi Alonso od pierwszych dni w Realu Madryt jasno komunikował – żadnych świętych krów, każdy musi zapracować na swoje miejsce w składzie. Ta filozofia dotknęła również Viniciusa Juniora, który w meczu przeciwko Oviedo znalazł się na ławce rezerwowych z powodów czysto taktycznych. Brazylijczyk nie ukrywał swojego niezadowolenia, co zostało uwiecznione przez kamery – ziewanie i wyraźne oznaki frustracji mówiły same za siebie.
Jednak baskijski trener wiedział, co robi. Jego celem było pokazanie gwieździe zespołu, że nawet najjaśniejsze nazwiska muszą respektować zasady drużyny i walczyć o swoje miejsce na boisku. Ta metoda okazała się strzałem w dziesiątkę.
W starciu z Mallorcą Vinicius wrócił do wyjściowego składu jako przemieniony piłkarz. Żadnych sporów z rywalami, żadnych kontrowersji z arbitrem Sánchezem Martínezem – wręcz przeciwnie, Brazylijczyk schodził na przerwę, podając rękę sędziemu w geście fair play. To była zupełnie inna wersja zawodnika, który wcześniej często wdawał się w niepotrzebne potyczki słowne.
Golazo i dominacja nad Mateu Moreyem
Vinicius nie ograniczył się tylko do poprawy zachowania – jego gra na boisku również mówiła sama za siebie. Brazylijczyk był prawdziwym koszmarem dla Mateu Moreya, który zastąpił Maffeo w roli jego osobistego opiekuna. Trzy udane dryblingi, dwa celne strzały na bramkę i przede wszystkim spektakularny gol na 2:1 – to bilans, który znacznie przewyższył dokonania nawet samego Kyliana Mbappé w tym meczu.
Ten powrót do „felińskiego” trybu gry Viniciusa był dokładnie tym, czego oczekiwał Alonso. Brazylijczyk pokazał, że potrafi być nie tylko skuteczny w ofensywie, ale również dyscyplinowany w podejściu do gry. Zniknęły frustracyjne reakcje na faule, ustąpiły miejsca konstruktywnej grze zespołowej.
Hiszpański trener nie ukrywał zadowolenia z postawy swojego podopiecznego. „Vinicius jest fundamentalny dla tego zespołu – zarówno za to, co już osiągnął w Madrycie, jak i za to, czego oczekujemy od niego w tym sezonie” – podkreślał Alonso na konferencji prasowej przed meczem z Mallorcą.
Nowa era w Realu bez świętych krów
Decyzja o posadzeniu Viniciusa na ławce była częścią szerszej strategii Xabiego Alonso, mającej na celu wyeliminowanie przywilejów sportowych w szatni Realu. Baskijski szkoleniowiec od początku swojej kadencji podkreśla, że każdy zawodnik – niezależnie od reputacji czy wysokości kontraktu – musi walczyć o miejsce w składzie.
„W szatni najważniejsze jest poczucie drużyny. Wszyscy muszą wiedzieć, że są tu po to, żeby wnosić swój wkład” – tłumaczył swoją filozofię Alonso. „A gdy nie grają, muszą wspierać zespół z boku. Ta spójność, prawdziwa wiara w nią, jest fundamentalna.”
Nadchodzące przerwa reprezentacyjna da Viniciusowi dodatkowy czas na utrwalenie pozytywnych zmian w swojej grze. Brazylijczyk nie pojedzie z kadrą na mecz w Boliwii – Ancelotti oszczędził mu gry na wysokości 4100 metrów nad poziomem morza. To oznacza więcej czasu na pracę z Alonso nad dalszym doskonaleniem swojej postawy na boisku.

