Industria Kielce nie pozostawiła złudzeń – w środowym starciu 15. kolejki ORLEN Superligi rozbiła PGE Wybrzeże Gdańsk 38:22, demonstrując klasę, doświadczenie i bezwzględność w defensywie, która rozbiła ambitne plany gospodarzy.

Druga połowa jak koszmar dla Wybrzeża
Mecz na początku był zaskakująco wyrównany. PGE Wybrzeże Gdańsk, grające przed własną publicznością w Ergo Arenie, trzymało się dzielnie, a kluczową rolę odgrywał bramkarz Mateusz Zembrzycki, którego interwencje nie pozwalały Industrii Kielce odskoczyć na większą różnicę punktów.
Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 17:13 dla gości, co dawało nadzieję na ciekawą walkę. Tym bardziej że w składzie gospodarzy zadebiutował Tomasz Gębala, były zawodnik kieleckiego zespołu, co dodawało spotkaniu emocjonalnego kolorytu.
Po pierwsze jednak wszystko się zmieniło. Industria Kielce w ciągu zaledwie 10 minut zdominowała rywala, zdobywając 10 bramek i tracąc tylko dwie. Defensywa kieleckiego zespołu działała jak dobrze naoliwiona maszyneria, blokując ataki Wybrzeża i uruchamiając zabójcze kontrataki. PGE Wybrzeże, mimo ambicji związanych z walką o brązowy medal, okazało się bezradne wobec taktycznej przewagi przeciwnika. Zespół Patryka Rombla nie znalazł sposobu, by przerwać passę Industrii, która stopniowo budowała przewagę, kończąc spotkanie z komfortowym wynikiem 38:22.
Dla Wybrzeża to porażka, która może postawić pod znakiem zapytania realność ich medalowych aspiracji. Tymczasem Industria Kielce już myśli o kolejnych wyzwaniach – w sobotę, 13 grudnia, zmierzy się w Hali Legionów z Corotop Gwardią Opole w ostatnim meczu w tym roku.

