Zakończony w sobotę sezon 24/25 PKO BP Ekstraklasy daje nam czas do podsumowania samych rozgrywek jak i rozliczeń z wyników poszczególnych piłkarzy. Dziś postanowimy przyjrzeć się, jak w sezonie 24/25 radzili sobie na boiskach ekstraklasy polscy zawodnicy.

Jest coraz gorzej i pozytywnych efektów nie widać
Jak obliczył profil EkstraStats na platformie X sezon 24/25 był dla wykonaniu polskich graczy dość słaby. Łącznie przez ten cały okres Polacy strzelili 297 goli na 843 możliwych, co dało średnią wynikową: 35,23%, co jest gorszym wynikiem niż w sezonach 23/24 i 22,23, gdzie ta średnia wynosiła odpowiednio: 40,95% oraz 47,35%.
Gdy popatrzymy na klasyfikację najlepszych strzelców PKO BP Ekstraklasy w sezonie 24/25, to w pierwszej „10” nie znajdziemy żadnego polskiego piłkarza. Dopiero na 11. miejscu znajdziemy 35-letniego środkowego obrońcę Stali Mielec– Piotra Wlazło, który strzelił w sezonie 10 bramek, z czego aż 8 z nich zdobył z powodu wykorzystanych rzutów karnych. Na kolejnych miejscach dokładnie na 13. i 15. miejscu znajdziemy napastnika GKS-u Katowice a od nowego sezonu Widzewa Łódź – Sebastiana Bergiera i pomocnika Legii Warszawa – Bartosza Kapustkę, którzy zdobyli 9 goli.

Można powiedzieć, że to jest po prostu porażka polskiego systemu szkoleniowego i mocny alarm dla naszego piłkarskiego środowiska, że w naszej piłce krajowej nie możemy znaleźć polskiego napastnika, który regularnie strzela gole na boiskach polskiej ekstraklasy. Ostatni raz polskim piłkarzem, który zdobył koronę króla strzelców ligi, był Marcin Robak grający w Lechu Poznań, który wraz z Portugalczykiem – Marco Paixao (Lechia Gdańsk) strzelili razem 18 goli w sezonie 16/17.

Reasumując te wszystkie rozważania widać gołym okiem, że od 8 sezonów żaden polski piłkarz nie jest w stanie powalczyć o koronę króla strzelców ligi. To smutny przypadek, który potem daje odzwierciedlenie w reprezentacji Polski, gdzie trudno nam znaleźć zawodników do ewentualnego zastąpienia, chociażby kapitana reprezentacji Polski – Roberta Lewandowskiego, który już niebawem zdecyduje się zapewne zakończyć karierę reprezentacyjną, a na horyzoncie nie widać żadnych jego następców. Oczywiście w ligach zagranicznych występują tacy gracze jak: Krzysztof Piątek czy Adam Buksa, ale takich piłkarzy jest zbyt mało. I to jest problem borykający się w polskiej piłce nie od tego sezonu, a już od kilku lat.
Źródła: transfermarkt.pl, EkstraStats/X.com
