Podczas gdy rywale walczą o punkty i poprawę swoich wyników na finiszu rozgrywek, Scuderia Ferrari po cichu zakończyła kluczowe testy zderzeniowe konstrukcji na rok 2026, poświęcając wynik sportowy Lewisa Hamiltona dla przewagi technologicznej w nowej erze przepisów.

Wyścig z czasem wygrany w laboratorium
Choć w tabelach wyników sezonu 2025 Ferrari widnieje jako wielki przegrany, w kuluarach mówi się, że zespół z Maranello może być „przed konkurencją” w kontekście przyszłości. Według doniesień portalu Motorsport-Total, Włosi pomyślnie zakończyli już test zderzeniowy swojego samochodu na rok 2026. Procedurę przeprowadzono w laboratoriach CSI w Bollate niezwykle wcześnie, co jest sytuacją „nietypową” w świecie Formuły 1, gdzie większość ekip decyduje się na ten krok dopiero pod koniec grudnia lub na początku stycznia. Ten pośpiech ma „podkreślić ambicje” stajni związane z nowym cyklem regulacji.
Przyszła maszyna, którą poprowadzi między innymi Lewis Hamilton, przejdzie drastyczne zmiany. Inżynierowie Ferrari przyznali, że przejście na zawieszenie typu pull-rod w 2025 roku było błędem, dlatego w modelu na rok 2026 powrócą do rozwiązania typu push-rod na obu osiach.
Nowy bolid będzie musiał sprostać wyzwaniom związanym z aktywną aerodynamiką oraz nowymi przepisami silnikowymi. Scuderia pozostanie jednym z pięciu producentów jednostek napędowych – obok Audi, Hondy, Mercedesa i Red Bulla – dostarczając silniki także zespołom Cadillac i Haas, po tym jak Sauber stanie się fabryczną ekipą Audi.
Cena innowacji? „Najgorszy sezon” Hamiltona
Decyzja o „przechytrzeniu” rywali miała jednak swoją brutalną cenę w bieżących rozgrywkach. Fred Vasseur, szef zespołu, otwarcie przyznaje, że tegoroczna porażka wynika z nadania absolutnego priorytetu regulacjom na rok 2026 jeszcze w kwietniu. Rozwój obecnego modelu SF-25 w tunelu aerodynamicznym został wstrzymany ekstremalnie wcześnie, aby nie marnować zasobów potrzebnych do prac nad przyszłą konstrukcją. Sam Lewis Hamilton przyznał, że brak rozwoju samochodu uczynił rok 2025 „mniej ekscytującym”.
Efektem tej strategii jest czwarte miejsce w klasyfikacji konstruktorów – z ogromną stratą 418 punktów do McLarena (800 pkt), który obronił tytuł. Ferrari nie wygrało w tym roku ani jednego wyścigu. Dla Lewisa Hamiltona, rozgrywającego swój pierwszy sezon we włoskich barwach, oznacza to najgorszy sezon w historii.
Brytyjczyk przez 23 z 24 rund nie stanął na podium i jest na drodze do uzyskania najgorszego dorobku punktowego w systemie obowiązującym od 2010 roku. Obecnie zajmuje szóste miejsce z 152 punktami, czując na plecach oddech debiutanta z Mercedesa, Andreę Kimiego Antonelliego (150 pkt). Charles Leclerc radzi sobie lepiej, zajmując piątą lokatę (230 pkt), ale w Maranello liczą, że obecne ofiary przyniosą owoce, gdy w 2026 roku na tor wyjedzie dopracowana już teraz maszyna.

