Mariusz Jop po wygranej Wisły Kraków ze Stalą Mielec odniósł się krytycznie do postawy zespołu w drugiej połowie, wskazując na niepokojącą utratę płynności i koncentracji.

Uciekająca płynność i zbyt „koronkowe” akcje
Mariusz Jop, mimo zdecydowanego triumfu 3:0, nie krył, że gra jego zespołu po przerwie pozostawiała sporo do życzenia. Trener odrzucił sugestie, iż spadek intensywności był celową kalkulacją wynikającą z czekających Wisłę dwóch kluczowych spotkań do końca roku – w Pucharze Polski z Zawiszą i ligowym z ŁKS-em.
„W szatni sobie powiedzieliśmy w przerwie, że chcemy kontynuować to, co było w pierwszej połowie. Chcieliśmy iść po kolejne bramki” – oświadczył szkoleniowiec.
Płynność gry jednak wyraźnie spadła. Zdaniem Jopa, zespół zbyt „koronkowo” próbował kończyć akcje, co skutkowało brakiem efektywności w strefie ataku. Wskazał on konkretne, zmarnowane okazje.
„Rodado mógł bez przyjęcia oddać strzał chyba z pięciu metrów i Duda miał swoją szansę. Kotłowało się tam dosyć mocno” – relacjonował Jop
Problemy z utrzymaniem jakości wynikały także z decyzji taktycznych.
„Myślę, że też liczba zmian, rotacja na pozycjach sprawia, że trochę płynność ucieka, to jest naturalne” – podsumował trener, przyznając jednocześnie, że nie chciał, aby druga połowa była „czasem, który będzie tylko po to, żeby go przetrwać”.
Mimo zdiagnozowanych problemów, Jop z satysfakcją podsumował dominację swojego zespołu w skali całego meczu, szczególnie w jego początkowej fazie.
„W żadnym momencie nie polegało dyskusji, kto dominuje w tym meczu, kto jest zespołem lepszym i zasłużenie wygrał” – podkreślił. „Naszym celem jest wygranie rundy wiosennej” – dodał.
Niedzielna wygrana umocniła pozycję Wisły w tabeli, powiększając przewagę nad 3. miejscem do 11 punktów. Statystyki również przemawiają na korzyść trenera i zespołu – średnia punktów na mecz po tym zwycięstwie wynosi 2,33. Pomimo solidnej zaliczki, Jop ostrzegł przed nadmiernym optymizmem.
„Absolutnie nie ma u nas żadnego rozluźnienia. My wiemy, że ta praca ciągle jest przed nami” – stwierdził.
Pochwały dla Bozicia i przełamanie Duarte
W pomeczowej ocenie Mariusz Jop odniósł się także do indywidualnych występów, stwierdzając, że nikt w zespole nie zagrał słabo. Szczególne słowa uznania skierował do Marko Bozicia, który zaliczył swój pierwszy ligowy występ w podstawowym składzie Białej Gwiazdy.
„Zapracował na treningach i sparingach na tę szansę i był jednym z lepszych piłkarzy dzisiaj” – ocenił szkoleniowiec.
Pochwalił również Frederico Duarte, który przełamał się strzelonym golem, mimo że miał za sobą słabszy moment w sezonie. Jop docenił jego etos pracy, wskazując, że Duarte jest zawodnikiem, który „zawsze pracuje do maksa i też na treningach to miejsce po prostu wywalczył”.
Mariusz Jop po ligowej potyczce ze Stalą Mielec ma już w głowie koncepcję składu na nadchodzący pucharowy mecz z Zawiszą, pod warunkiem, że wszyscy gracze zachowają zdrowie. Ten pojedynek zaplanowano na 4 grudnia na godzinę 20:45.

