Wisła Kraków w nowym sezonie Betclic 1. Ligi prezentuje się jak zespół z innej planety. Choć ma rozegrany jeden mecz mniej od większości stawki, przewodzi tabeli i to w sposób absolutnie bezdyskusyjny. Bilans „Białej Gwiazdy” to komplet zwycięstw oraz aż 28 zdobytych goli przy zaledwie pięciu straconych. To wynik, który trudno znaleźć nie tylko na polskich boiskach, ale i w całej Europie na tym etapie sezonu.

Wisła demoluje. Drużyna z Krakowa hegemonem
Imponuje nie tylko sama liczba bramek, ale również sposób, w jaki Wisła demoluje kolejnych rywali. Efektowne 5:0 ze Śląskiem Wrocław, pogrom 7:0 w Pruszkowie czy wcześniejsze zwycięstwa 5:0 z ŁKS-em i 4:0 ze Stalą Mielec to rezultaty, które bardziej przypominają jednostronne sparingi niż wyrównaną rywalizację w zapleczu Ekstraklasy. Średnia prawie pięciu goli na mecz budzi respekt i sprawia, że o ofensywnej sile Wisły zaczyna mówić się w kategoriach fenomenu.
Najwięcej uwagi skupia na sobie Ángel Rodado, który ma już na koncie dziesięć bramek. Hiszpan nie znalazł drogi do siatki tylko w jednym spotkaniu, z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, a w pozostałych wpisywał się na listę strzelców z godną podziwu regularnością. Jego dorobek to hat-trick w meczu ze Śląskiem Wrocław, dublety w starciach ze Stalą Mielec, GKS-em Tychy i Zniczem Pruszków oraz jedno trafienie w pojedynku z ŁKS-em. Już teraz mówi się, że Rodado ma szansę na rekordowy wynik w całym sezonie, a jeśli utrzyma obecną formę, może zapisać się w historii ligi złotymi zgłoskami.
Wisła jednak nie opiera się wyłącznie na jednym snajperze. Duży wkład w dorobek bramkowy mają również inni piłkarze. Frederico Duarte trafił do siatki czterokrotnie, przy czym aż trzy razy skarcił defensywę ŁKS-u, a kolejną bramkę dołożył w Pruszkowie. Julius Ertlthaler, sprowadzony latem Austriak, zanotował trzy gole – z GKS-em Tychy, Pogonią Grodzisk i Zniczem Pruszków. Defensor Wiktor Biedrzycki także ma na koncie dwa trafienia, czym potwierdza, że stałe fragmenty gry mogą być groźną bronią Wisły.
Każdy potrafi tu strzelać
Lista strzelców jest jednak o wiele dłuższa. Na niej znaleźli się James Igbekeme, Bartosz Jaroch, Szymon Kawała, Jakub Krzyżanowski, Mariusz Kutwa, Maciej Kuziemka, Julian Lelieveld, Ardit Nikaj oraz Łukasz Zwoliński, który zdążył wpisać się na listę strzelców jeszcze przed transferem do Turcji.
W sumie gole rozłożyły się aż na trzynastu zawodników. To pokazuje, że krakowianie mają nie tylko klasowego egzekutora, ale i szerokie zaplecze piłkarzy potrafiących zdobywać bramki w różnych okolicznościach.
Fenomen Wisły polega na tym, że jej ofensywa wydaje się działać jak dobrze naoliwiona maszyna. Ataki konstruowane są płynnie, zawodnicy wymieniają się pozycjami, a niemal każdy z nich potrafi znaleźć sposób, by zmusić bramkarza rywali do kapitulacji. W efekcie nawet gdy rywale koncentrują się na powstrzymaniu Rodado, gole padają z innych źródeł.
Po sześciu kolejkach można więc mówić o prawdziwym ewenemencie. Wisła Kraków nie tylko wygrywa, ale robi to w stylu, który zachwyca kibiców i wzbudza zazdrość konkurencji. Tak spektakularnej skuteczności nie ogląda się codziennie, a jeśli krakowianie utrzymają tempo, mogą zakończyć sezon z bilansem bramkowym, jakiego nie widziano w historii tych rozgrywek.


