Wiele wskazuje na to, że Arsenal jeszcze nie powiedział ostatniego słowa na rynku transferowym. Mimo hitowych wzmocnień, legendarny Ray Parlour twierdzi, że zamknięcie kadry bez kolejnej głośnej transakcji byłoby błędem. Czy „Kanonierzy” pod wodzą Artety mają jeszcze asa w rękawie i zdecydują się sięgnąć po Eberechiego Eze – gwiazdę Crystal Palace? O tym mówi dziś cały piłkarski Londyn.

W skrócie:
- Arsenal sprowadził latem m.in. Zubimendiego i Gyökeresa, ale Ray Parlour uważa, że potrzebny jest jeszcze jeden transfer.
- Legenda „Kanonierów” wskazuje na skrzydłowego Crystal Palace – Eberechiego Eze, jako idealne wzmocnienie ofensywy.
- W opinii Parloura, transfer Eze to szansa na perfekcyjne domknięcie kadry przed walką w Lidze Mistrzów.
Hit, którego wszyscy się spodziewają? Ray Parlour domaga się Eze na Emirates!
Zupełnie szczerze: Arsenal tego lata już zaskoczył angielską elitę kilkoma wyrazistymi ruchami. Wszyscy przetarli oczy, gdy na Emirates zameldowali się Martin Zubimendi czy Viktor Gyökeres – nazwiska gwarantujące nieprzewidywalność w środku pola i świeżą siłę rażenia z przodu. Ale jak to często bywa w świecie futbolu, głód sukcesu rodzi apetyt na jeszcze więcej. Ray Parlour, człowiek, który przeżył w barwach Arsenalu wszystko – od boiskowej szarzyzny po złote lata niepokonanych – nie zamierza zadowalać się półśrodkami.
Dlaczego Eberechi Eze? To 26-letni skrzydłowy, który od dawna elektryzuje publiczność na Selhurst Park. Jego bilans? Szybkość, drybling, odwaga w pojedynkach i ten urok, którego nie znajdziesz w Excelu, tylko na murawie. Dla statystycznych geeków: Eze, jeśli tylko zdrowie dopisze, daje gwarancję kilkunastu bramek i asyst na sezon. Dla zwykłych kibiców – piłkarski dynamit, który potrafi zrobić różnicę, gdy reszta już się zacięła.
Oczywiście, każdy transfer w dzisiejszym świecie Premier League to ostra gra finansowa. Limit wydatków, Financial Fair Play, negocjacje, prowizje. Ray Parlour mówi jednak jasno – jeśli Arsenal na serio mierzy w najwyższe cele, nie ma co szukać wymówek. Eze to nie ekstrawagancja, to niezbędna inwestycja w głębię składu, bez której marzenia o sukcesie w Lidze Mistrzów mogą się rozpaść przy pierwszym kryzysie.
Jak zauważa sam Parlour (cytat z programu Sports Breakfast):
„Jeżeli jest szansa – Eze byłby fantastycznym wzmocnieniem, zwłaszcza na lewej stronie. W nowoczesnym futbolu potrzebujesz szerokiej kadry, zawodników z mocą wejścia z ławki, a to jest kluczowe, gdy grasz w Europie”.
Dodajmy – teraz naprawdę nie czas na półkruche ciasteczka. Czas na wisienkę na torcie. Nawet jeśli trzeba będzie zapłacić za nią cenę z najwyższej półki.
