Piotr Świerczewski, 70-krotny reprezentant Polski, stracił miliony złotych na nieudanych inwestycjach i biznesach. Były piłkarz szczerze przyznał, że jego decyzje finansowe często były podyktowane chęcią pokazania się, a nie zdrowym rozsądkiem. W jednym z wywiadów ujawnił, jak w ciągu jednego dnia stracił kilka milionów złotych na funduszach inwestycyjnych.

W skrócie:
- Piotr Świerczewski stracił najwięcej na funduszach inwestycyjnych – „w jeden dzień kilka milionów”
- Były piłkarz inwestował „na pokaz” w restauracje, kluby i kręgielnie, których nie był w stanie nadzorować
- W pewnym momencie życia miał aż siedem samochodów, co dziś nazywa „głupotą”
„Wszyscy mnie wykańczali” – bolesna lekcja biznesu
Świerczewski bez ogródek opowiada o swoich błędach finansowych.
„Inwestycje, które robiłem, były troszkę na pokaz. Chcieliśmy mieć restaurację, żeby sobie zjeść, ale przecież nie trzeba kupić browaru, żeby się napić piwa. Jakieś kluby, kręgielnia. Wszystkiego było dużo, ale nie byłem w stanie tego pilnować, więc wszyscy mnie wykańczali” – wyznał w programie „Biznes Misji”.
Były pomocnik reprezentacji Polski przyznał również, że był regularnie okradany przez swoich pracowników. Gdy dziennikarz Sport.pl zapytał go, czy jest zamożnym człowiekiem, odpowiedział:
„Zamożnym może nie, ale głodny nie chodzę. Jeżdżę na wakacje, mam co jeść i gdzie spać. Miałem swoje kiedyś biznesy, ale mi nie poszły. Nie mogłem dłużej patrzeć, jak mnie okradają”.
Od siedmiu samochodów do taksówek – bolesna nauka oszczędności
Świerczewski z perspektywy czasu krytycznie ocenia swoje podejście do pieniędzy.
„Zarabialiśmy pieniądze i człowiek chciał się pokazać. Np. chciałem mieć lepszy samochód. Wszyscy mieli duże fiaty, polonezy. To był max. A ja chciałem mieć lepszy” – przyznał.
Najbardziej szokujące jest jednak jego wyznanie dotyczące liczby posiadanych pojazdów.
„Jeździsz jednym samochodem, po co ci 20 czy 30? Ja w jednym momencie miałem siedem. Jaka to jest głupota. Opony w zimie, ubezpieczenie, przeglądy itd. Sprzedałem to, rozdałem, przebalowałem. Teraz jeżdżę jednym samochodem. Jak się zepsuje, no to taksówką” – powiedział w programie „W cieniu sportu”.
Najwięcej pieniędzy stracił jednak na rynkach finansowych.
„Najwięcej straciłem na inwestycji bankowej, funduszach inwestycyjnych. Miałem bardzo dużo pieniędzy w tych akcjach, a one tak pospadały. W jeden dzień straciłem kilka milionów” – wyznał były piłkarz.
Doświadczenia Świerczewskiego to doskonała lekcja dla młodych sportowców. Jak sam zauważa: „Dziś piłkarz ma inną świadomość, kupuje nieruchomości„. Historia byłego reprezentanta Polski pokazuje, jak ważne jest rozsądne zarządzanie pieniędzmi, szczególnie gdy zarabia się ich dużo w krótkim czasie.
Źródło: sport.pl

