Wydawało się, że to przyjaźń na lata, wykuta w słynnej La Masii. Jednak szatnia FC Barcelony wrze po potężnej awanturze między dwiema młodymi gwiazdami. Gavi i Fermin Lopez, niegdyś bliscy koledzy, dziś stoją po przeciwnych stronach barykady, a ich konflikt może wstrząsnąć posadami klubu, który i tak boryka się z problemami.

W skrócie:
- Wściekły Gavi miał zażądać wystawienia na listę transferową swojego kolegi z drużyny, Fermina Lopeza.
- Iskrą zapalną konfliktu miał być spór między dziewczynami piłkarzy, który przeniósł się na relacje zawodników.
- Klub, choć ceni Lopeza, rozważy jego sprzedaż, jeśli pojawi się atrakcyjna oferta, co pomogłoby w letnich planach transferowych.
Wojna dziewczyn i zdrada? Co naprawdę poróżniło gwiazdy Barçy?
Wszystko wskazuje na to, że relacja, która narodziła się w młodzieżowych drużynach Barcelony, legła w gruzach. Według doniesień, początkiem końca był tlący się konflikt między partnerkami Gaviego i Fermina. Kobiety podobno nigdy za sobą nie przepadały, a narastające napięcie w końcu zatruło relacje samych piłkarzy. Gavi, który kilka dni temu skończył 21 lat, miał zauważyć złowieszczą ciszę ze strony przyjaciela w swoje urodziny – żadnej wiadomości, żadnego gestu. Już to wzbudziło podejrzenia.
Prawdziwa bomba wybuchła jednak, gdy Fermin opublikował na Instagramie tajemnicze, czarno-białe zdjęcie, na którym klęczy na boisku w geście celebracji. Chwilę później dodał post ociekający jadem:
„Źli ludzie nigdy nie wygrywają, ani ci, co odwracają wzrok, ani ci, którzy ze zdrady czynią swój sposób na życie, a z tchórzostwa swój sztandar. To tylko kwestia czasu. Przegrywają każdego dnia, bo makijaż, którym się zakrywają każdego ranka, prędzej czy później blaknie, a oni w końcu pokazują się światu tacy, jacy są naprawdę.”
Gavi idzie na wojnę z klubem. „Sprzedajcie go!”
Jest jasne, że niegdyś braterska więź została zniszczona i jak twierdzi dziennik „SPORT”, „nie ma już odwrotu”. W następstwie kłótni, która o mały włos nie skończyła się bójką, wściekły Gavi miał pójść prosto do klubowej szarej eminencji, Alejandro Echevarríi. To zaufany doradca prezydenta, którego zdanie liczy się w szatni. To jemu Gavi miał przekazać żądanie umieszczenia Fermina na liście transferowej. Wieść o prośbie Gaviego szybko dotarła do samego zainteresowanego, co zdaniem wtajemniczonych było bezpośrednim zapalnikiem dla jego ostrego wpisu na Instagramie.
Jedyną osobą, która może załagodzić ten spór, jest podobno nowy trener, Hansi Flick. Niemiecki taktyk został wezwany do zorganizowania spotkania i rozmowy, zanim konflikt na dobre zatruje atmosferę w zespole. Z czysto sportowego punktu widzenia Barcelona ceni Lopeza za jego waleczność i jakość techniczną. Jednak, jak donosi Helena Condis z radia COPE, choć Fermin oficjalnie nie jest na sprzedaż, dyrektorzy wiedzą, że jest jednym z niewielu graczy, za których mogą uzyskać pokaźną sumę.
W obliczu presji na zebranie funduszy na głośny letni transfer, pomysł spieniężenia wychowanka jest kuszący, zwłaszcza jeśli wpłynie konkretna oferta. Ze swojej strony Fermin odmawia bycia wypchniętym z klubu. Chłopak z Barcelony całą duszą i sercem jest zdeterminowany, by zostać, walczyć o miejsce w składzie i udowodnić swoją wartość Flickowi. Blaugrana nie zmusza go do odejścia, ale sygnał jest jasny: jeśli pojawi się oferta, która sfinansuje ich plany, na pewno jej wysłuchają.

