Świat Formuły 1 został wstrząśnięty sensacyjną informacją o zwolnieniu Christiana Hornera z funkcji szefa zespołu Red Bull. Po 20 latach pracy i wielu sukcesach, w tym ośmiu tytułach mistrzowskich kierowców i sześciu konstruktorów, 51-letni Brytyjczyk został w środę rano niespodziewanie zdymisjonowany. Austriacki zespół opublikował lakoniczne oświadczenie, potwierdzając tę szokującą decyzję.

W skrócie:
- Horner stracił poparcie tajskiej części właścicieli Red Bulla, co osłabiło jego pozycję w wewnętrznej walce o władzę
- Napięte relacje z Maxem Verstappenem i jego ojcem przyspieszyły upadek wieloletniego szefa zespołu
- Słabe wyniki zespołu w sezonie 2025 i negatywny wpływ na wizerunek marki Red Bull przypieczętowały jego los
Walka o władzę i utrata kluczowego wsparcia
Według Craiga Slatera z Sky Sports, za zwolnieniem Hornera stoją trzy główne powody, a pierwszy z nich to wewnętrzna walka o władzę w koncernie Red Bull. Choć firma ma austriackie korzenie, to 51% udziałów należy do tajskiego biznesmena Charlerm Yoovidhya, który przez lata stanowił tarczę ochronną dla Hornera. Ten układ sił pozwalał Brytyjczykowi przetrwać różne zawirowania, włącznie z głośnym skandalem dotyczącym wysyłania niewłaściwych wiadomości do pracownicy zespołu.
„Informacje wskazują, że to wsparcie zniknęło, a Horner nie mógł już na nie liczyć, co uczyniło go podatnym na działania austriackiej części firmy, która dążyła do zmian” – wyjaśnia Slater. Austriaccy właściciele, reprezentowani przez rodzinę Mateschitz (49% udziałów), odpowiedzialni za sportowe projekty koncernu, wykorzystali osłabienie pozycji Hornera i przeprowadzili swoją „czystkę”.

Konflikt z rodziną Verstappenów i exodus kluczowych pracowników
Relacje między Hornerem a gwiazdą zespołu, Maxem Verstappenem, nie należały ostatnio do najlepszych. Sytuację zaogniał konflikt z ojcem Maxa, Josem Verstappenem, który w zeszłym sezonie celowo unikał wyścigów, by nie wchodzić w konfrontację z szefem zespołu. Jos otwarcie krytykował sposób zarządzania zespołem przez Hornera, twierdząc, że może to doprowadzić do rozpadu ekipy.
W mediach od dłuższego czasu pojawiały się również doniesienia o możliwym transferze Verstappena do Mercedesa. Holender jest niezadowolony z tegorocznego bolidu i sposobu prowadzenia zespołu. Co więcej, z Red Bulla odeszło w ostatnim czasie kilku kluczowych pracowników, w tym legendarny projektant Adrian Newey oraz dyrektor sportowy Jonathan Wheatley.
„Chęć zatrzymania Verstappena i zapobieżenia dalszemu exodusowi pracowników mogła przesądzić o losie Hornera” – dodaje Slater.
Wizerunek marki Red Bull poważnie ucierpiał
Red Bull to przede wszystkim marka napoju energetycznego, dla której pozytywny wizerunek jest kluczowy. Jednak pod rządami Hornera zespół coraz częściej był postrzegany negatywnie przez kibiców. Mentalność „zwycięstwo za wszelką cenę” mogła przynosić sukcesy na torze, ale nie przekładała się dobrze na sympatię fanów.
„Wizerunek jest dla Red Bulla niezwykle ważny. Pamiętajmy, że ostatecznie sprzedają napój. Czy stracili wizerunek beztroskiej marki, która wygrywa, ale jednocześnie świetnie się bawi? W ostatnich latach wydawali się raczej nieszczęśliwym zespołem. W ankietach kibicowskich zawsze są blisko końca rankingu popularności, więc to również mogło odegrać rolę” – podsumowuje Slater.
Słabe wyniki sportowe tylko przypieczętowały los Hornera. Max Verstappen wygrał w tym sezonie tylko dwa wyścigi i obecnie traci aż 69 punktów do lidera klasyfikacji kierowców, Oscara Piastriego. Drugi kierowca zespołu, Yuki Tsunoda, który zastąpił zwolnionego po zaledwie dwóch wyścigach Liama Lawsona, spisuje się jeszcze gorzej, finiszując na ostatnich pozycjach w dwóch ostatnich Grand Prix.

