Max Verstappen, czterokrotny mistrz świata, znalazł się na krawędzi. Po ostatnim incydencie na torze w Hiszpanii, Holendrowi grozi realne zawieszenie na jeden wyścig, co byłoby potężnym ciosem dla Red Bulla. Atmosferę podgrzewa jego rywal z Mercedesa, George Russell, który nie owija w bawełnę i uważa, że ewentualna kara byłaby w pełni zasłużona. Sytuacja robi się coraz bardziej napięta przed Grand Prix Kanady.

W skrócie:
- Max Verstappen ma na swoim koncie już 11 z 12 możliwych punktów karnych; kolejny incydent oznacza automatyczne zawieszenie na jeden wyścig.
- Trzy punkty karne zostały mu doliczone za „brutalny manewr” na George’u Russellu podczas Grand Prix Hiszpanii.
- George Russell publicznie stwierdził, że zawieszenie dla Verstappena byłoby sprawiedliwe i że inni kierowcy powinni „sprytnie wykorzystać” jego sytuację.
Napięcie sięga zenitu. „To byłaby katastrofa!”
Sytuacja wokół Maxa Verstappena jest gorąca jak opony po kilku szybkich okrążeniach. Za swój, jak to określono, „brutalny manewr” na George’u Russellu w Hiszpanii, Holender nie tylko otrzymał 10-sekundową karę, która zepchnęła go z piątego na dziesiąte miejsce. Co gorsza, na jego superlicencję wpadły trzy punkty karne. To właśnie one mogą okazać się gwoździem do trumny.
Obecnie Max ma na koncie aż 11 punktów. Przypomnijmy zasady tej niebezpiecznej gry: każdy kierowca, który w ciągu 12 miesięcy uzbiera 12 punktów karnych, musi pauzować przez jeden wyścig. Dla Verstappena oznacza to, że jest o krok od przymusowego urlopu. Jeżeli w nadchodzącym Grand Prix Kanady znów coś pójdzie nie tak i sędziowie dopiszą mu choćby jeden punkt, mistrz świata nie wystartuje w Grand Prix Austrii – domowym wyścigu dla Red Bulla na torze w Spielbergu.
Doradca Red Bulla, Helmut Marko, nie ma wątpliwości: to byłaby „katastrofa”. Chociaż po wyścigu w Austrii dwa punkty z konta Verstappena znikną, sytuacja z dziewięcioma punktami wciąż pozostanie niezwykle napięta.
Russell nie ma litości: „Kto jeździ lekkomyślnie, musi za to zapłacić”
Podczas gdy w obozie Red Bulla panuje nerwowa atmosfera, rywale zacierają ręce. Głos w sprawie zabrał bezpośrednio zamieszany w ostatni incydent George Russell. Brytyjczyk z Mercedesa nie zamierza okazywać litości.
„Jeśli dobije do dwunastu punktów, to zawieszenie nie będzie niesprawiedliwe” – stwierdził bez ogródek przed wyścigiem w Montrealu. „Właśnie po to są punkty karne. Kto jeździ lekkomyślnie, zbiera punkty i zostaje ukarany absencją w wyścigu” – dodał kierowca Mercedesa.
Russell poszedł nawet o krok dalej, sugerując, że inni kierowcy powinni teraz grać pod presją, pod jaką znajduje się Verstappen.
„Reszta z nas musi być teraz 'sprytna’ i wykorzystać tę sytuację na naszą korzyść. Będę jeździł dokładnie tak, jak ostatnio, bo odniosłem z tego korzyść. Dla neutralnych obserwatorów to sprawia, że robi się trochę ciekawiej”.
Verstappen stracił panowanie nad nerwami
Całe zamieszanie to pokłosie sytuacji z GP Hiszpanii. Max Verstappen kompletnie stracił nerwy, gdy jego inżynier wyścigowy, Gianpiero Lambiase, kazał mu przez radio oddać pozycję Russellowi. Holender był nieprzejednany. Chwilę później, gdy wydawało się, że jednak zwalnia, by przepuścić Brytyjczyka, doszło do kolizji. Takich manewrów czterokrotny mistrz świata nie może sobie już pozwolić. Czas presji i kalkulacji właśnie się dla niego zaczął.

![Darmowe mecze Ekstraklasy online – oferta specjalna od Fortuny! [REKLAMA]](https://sport1.pl/wp-content/uploads/2026/02/eksra-klas-for.png)