Napięcia między Charlesem Leclercem a Lewisem Hamiltonem w zespole Ferrari eskalują z każdym wyścigiem. Po incydencie w Baku, gdzie Brytyjczyk zignorował polecenia zespołu, atmosfera w garażu Scuderii staje się coraz bardziej napięta. Wygląda na to, że Frederic Vasseur traci kontrolę nad swoimi gwiazdorskimi kierowcami, którzy toczą „wojnę między biednymi” o… ósme miejsce.

W skrócie:
- Pierwsze konflikty między kierowcami Ferrari pojawiły się już podczas drugiego wyścigu sezonu w Chinach
- W Baku Hamilton zignorował polecenie zespołu, nie oddając pozycji Leclercowi na ostatnim okrążeniu
- Walka o hierarchię w zespole toczy się o odległe pozycje (ostatnio o 8. miejsce), co tylko podkreśla kryzys Ferrari
Od początku iskrzyło między gwiazdami Scuderii
Napięcia między kierowcami Ferrari zaczęły się ujawniać już podczas kwalifikacji do sprintu w Chinach, zaledwie w drugim wyścigu sezonu. Charles Leclerc wyraźnie nie był zadowolony z polecenia zespołu, by przepuścić Lewisa Hamiltona. Historia powtórzyła się w Miami, tym razem z odwróconymi rolami – Brytyjczyk otrzymał polecenie przepuszczenia Monakijczyka w walce o skromne siódme miejsce. Hamilton wykonał polecenie, ale nie omieszkał wbić szpilki zespołowi przez radio, pytając ironicznie: „Chcecie, żebym przepuścił też Sainza?”
Sytuacja jasno pokazuje, że żaden z kierowców nie akceptuje z łatwością roli drugiego numeru. Obaj są protegowanymi szefa zespołu Frederica Vasseura, ale ich rywalizacja, choć dotychczas utrzymywana w granicach przyzwoitości, z każdym wyścigiem staje się coraz bardziej widoczna.
Baku – kropla, która przelała czarę goryczy
Grand Prix Azerbejdżanu stało się kolejnym polem bitwy między gwiazdami Ferrari. Zespół poprosił Leclerca o przepuszczenie szybszego Hamiltona, który jechał na średnich oponach, z obietnicą przywrócenia pozycji, jeśli Brytyjczyk nie zdoła zaatakować kierowców przed nimi.
Problem pojawił się na ostatnim okrążeniu. Lewis kontynuował agresywną jazdę niemal do samej mety, hamując zdecydowanie za późno, by umożliwić Leclercowi odzyskanie pozycji – mimo jasnych instrukcji z boksu. Co najbardziej żenujące, cała ta batalia toczyła się jedynie o ósme miejsce, co doskonale obrazuje obecną sytuację włoskiego zespołu.
Ferrari pod znakiem zapytania – Vasseur traci kontrolę?
Napięta sytuacja między kierowcami stawia pod znakiem zapytania zdolność Frederica Vasseura do zarządzania zespołem. Francuski szef ekipy z Maranello wydaje się tracić kontrolę nad swoimi podopiecznymi, a Ferrari sprawia wrażenie zespołu pogrążonego w chaosie.
Konflikty między Hamiltonem a Leclercem są szczególnie niepokojące w kontekście ambicji Ferrari. Zamiast walczyć o czołowe miejsca i podium, kierowcy włoskiego zespołu toczą wewnętrzne boje o pozycje w drugiej dziesiątce. Taka „wojna między biednymi” nie tylko nie przynosi korzyści zespołowi, ale również podkreśla głęboki kryzys, w jakim znalazła się legendarna stajnia z Maranello.
Pytanie brzmi, czy Vasseur znajdzie sposób na uspokojenie nastrojów i przywrócenie harmonii w zespole, czy też będziemy świadkami kolejnych konfliktów między gwiazdami Ferrari w nadchodzących wyścigach.

