Szef Ferrari, Fred Vasseur, nie kryje, że czuł niepokój, kiedy inżynierowie zespołu przedstawili mu plan wprowadzenia nowego zawieszenia w bolidzie Lewisa Hamiltona. Decyzja zapadła w trakcie weekendu sprintowego w Spa, co oznaczało minimalny czas na testy i ogromne ryzyko błędów.

Ferrari liczyło, że sezon 2025 będzie tym przełomowym – w końcu w poprzednim roku tylko o 14 punktów ustąpili McLarenowi w klasyfikacji konstruktorów. Tymczasem po 14 rundach Scuderia traci już aż 299 punktów do rywali z Woking i jako jedyna z czołowej czwórki wciąż nie wygrała wyścigu Grand Prix.
Charles Leclerc zajmuje piąte miejsce w klasyfikacji kierowców, Lewis Hamilton szóste, a jedynym sukcesem pozostaje sprintowy triumf Brytyjczyka w Chinach. Co gorsza, to właśnie tam Ferrari przeżyło jedno z najbardziej kompromitujących wydarzeń ostatnich lat – podwójną dyskwalifikację, w której Hamilton stracił szóste miejsce przez zbyt mocno zużytą podłogę.
Nerwowy debiut poprawki
W poszukiwaniu rozwiązania problemu, Ferrari musiało sięgnąć po niespodziewane zmiany w tylnej osi. Nowa specyfikacja zawieszenia zadebiutowała dopiero w Belgii, czyli 11 rund po feralnym wyścigu w Szanghaju. Szef zespołu Fred Vasseur przyznał, że wprowadzenie poprawek akurat w weekendzie ze sprintem budziło jego poważne obawy.
– Byłem trochę przestraszony, kiedy przyjechaliśmy do Spa i usłyszałem: „OK, w weekend sprintowy musimy przetestować pięć różnych wariantów ustawień i będzie trudno coś poprawić”. Ale ostatecznie poszło całkiem dobrze – zdradził w rozmowie z The Race.
Kłopotliwa konstrukcja SF-25
Problemy Hamiltona w Chinach unaoczniły, że pierwsza wersja tylnego zawieszenia SF-25 powodowała nieprzewidywalne zachowanie auta i nadmierne zużycie deski pomiarowej. W wyniku dyskwalifikacji FIA zmierzyła grubość trzech punktów podłogi – wszystkie były poniżej regulaminowego minimum 9 mm.
Ferrari musiało przeorganizować prace w fabryce. Dyrektor techniczny Loïc Serra, zamiast koncentrować się na projekcie bolidu pod rewolucyjne przepisy 2026 roku, został oddelegowany do stworzenia poprawki.
Czy poprawka działa?
Choć w Belgii Ferrari uniknęło problemów, pytania nie zniknęły. Węgry pokazały, że zespół wciąż balansuje na granicy – Leclerc, walczący o zwycięstwo, ostatecznie ukończył wyścig dopiero czwarty, gdyż zespół kazał mu oszczędzać deskę pomiarową, by uniknąć kolejnej dyskwalifikacji.
Scuderia ma więc przed sobą trudne zadanie: odzyskać stabilność i tempo, które pozwolą wrócić do gry o zwycięstwa. Hamilton, który po raz pierwszy w karierze nie zdobył podium w pierwszych 14 rundach sezonu, liczy, że druga część mistrzostw przyniesie poprawę.


