Oleksandr Usyk, niepokonany mistrz świata wagi ciężkiej, nie spieszy się z ogłoszeniem kolejnego przeciwnika. Po zwycięstwie nad Danielem Dubois i ponownym zdobyciu tytułu niekwestionowanego czempiona, Ukrainiec zamierza poświęcić czas na regenerację i odpoczynek.

Mistrz po trudnym roku
Usyk (24-0, 15 KO) w maju na Wembley pokonał Dubois przez nokaut w piątej rundzie. Wcześniej, w 2024 roku, dwukrotnie udowodnił swoją wyższość nad Tysonem Furym, co uczyniło go jednym z najbardziej utytułowanych pięściarzy w historii królewskiej kategorii.
Taki wysiłek – zarówno fizyczny, jak i mentalny – nie mógł jednak przejść bez echa. Serhij Lapin, przyjaciel z dzieciństwa i członek sztabu Usyka, podkreślił w rozmowie z Ready to Fight, że zawodnik potrzebuje chwili wytchnienia.
– Oleksandr dokonał historycznego wyczynu, zdobywając tytuł niekwestionowanego mistrza po raz drugi. To wymagało ogromnych poświęceń. Teraz jego organizm musi dojść do siebie, a on sam ma prawo spędzić czas z rodziną – zaznaczył.
Presja ze strony federacji
Bezpośrednio po walce federacja WBO nakazała Ukraińcowi podjęcie rozmów z tymczasowym mistrzem, Josephem Parkerem. Strony miały 30 dni na ustalenie warunków pojedynku, a w przypadku braku porozumienia groziło zarządzenie przetargu.
Obóz Usyka zwrócił się jednak z prośbą o dodatkowy czas. Pierwotnie wnioskowano o 90 dni, ale ostatecznie federacja przyznała jedynie 30. Mimo to Lapin podkreśla, że decyzja nie zostanie podjęta pochopnie.
– Usyk zasłużył, by samodzielnie wybrać, co dalej – mówi.
Na razie nie wiadomo, czy kolejnym rywalem rzeczywiście będzie Parker, czy też Ukrainiec zdecyduje się na inne rozwiązanie. W obozie mistrza panuje przekonanie, że kluczowe jest pełne dojście do zdrowia i odzyskanie świeżości po niezwykle intensywnym okresie.
Dla kibiców oznacza to, że na kolejną walkę Usyka mogą poczekać dłużej, niż pierwotnie zakładano. Jednak biorąc pod uwagę jego osiągnięcia – dwukrotne pokonanie Fury’ego i wygraną z Dubois – trudno odmówić mu prawa do spokojnego planowania dalszej kariery.


