Polska wywalczyła drugi remis z Holandią w eliminacjach mistrzostw świata, tym razem przed 56 278 widzami na PGE Narodowym. Jan Urban zaryzykował wystawiając oklejoną na taśmę obronę i ponownie wygrał. Tomasz Kędziora, który jeszcze niedawno był piłkarską historią za kadencji poprzednich selekcjonerów, zaliczył występ życia. Właściwie tak samo można powiedzieć o młodym Janie Ziółkowskim, dla którego był to test z najwyższej półki.

W skrócie:
- Kędziora zanotował 100 procent celności podań i był najlepszym obrońcą meczu mimo wcześniejszych wątpliwości
- 20-letni Ziółkowski z Romy przeszedł test przeciwko Holandii bez kontuzjowanego Bednarka
- Sebastian Szymański opuścił boisko już w 13. minucie z urazem mięśnia przywodziciela
Kędziora odzyskany: od masakry z Mołdawią do 100 procent skuteczności
31-letni obrońca PAOK Saloniki wyglądał na mecz z Holandią jak piłkarz, który nigdy nie powinien był zniknąć z reprezentacyjnego radaru. Rzeczywistość była jednak brutalna – za Fernando Santosa i Michała Probierza jego występy przyprawiały o dreszcze. Kręciły nim kadry Mołdawii czy Wysp Owczych. Wiele wskazywało na to, że kariera reprezentacyjna zawodnika ma za sobą najlepsze lata.
Jan Urban zaryzykował. Najpierw przywrócił go do składu, potem dał mu szansę w październikowym sparingu z Nową Zelandią, który podważał sens tej decyzji. Ale selekcjoner zaufał zawodnikowi, który od lipca 2024 regularnie gra w greckim PAOK, i w piątek ten kredyt został spłacony z nawiązką.
Statystyki nie kłamią: Kędziora jako jedyny zawodnik polskiej drużyny zanotował 100 procent celności podań. Wygrywał pojedynki, przecinał, wybijał, przechwytywał. Jak przyznał portal Goal.pl w swoich ocenach, w pierwszej połowie jego postawa była perfekcyjna. Choć przy straconej bramce (wyrównanie Memphisa Depaya w 47. minucie) można było zarzucić całej defensywie gorsze ustawienie, to obrońca nie został tam szczególnie obciążony winą.
Ziółkowski dojrzewał na oczach 56 tysięcy widzów
Dla 20-letniego prawego obrońcy mecz z Holandią był prawdziwym chrztem bojowym. Jeszcze rok temu był rezerwowym Legii Warszawa, dziś występuje w AS Romie i jest jednym z najbardziej ekscytujących talentów kadry. Wcześniej Urban chwalił go za świetny występ z Nową Zelandią w październiku, ale to było starcie z dużo słabszym przeciwnikiem.
W piątek Ziółkowski musiał zmierzyć się z pierwszoligowymi zawodnikami Holandii – i przetrwał. Nie dał po sobie poznać, że ostatnimi tygodniami w klubie grał mniej. Pojawiały się wątpliwości, czy Urban nie postawi jednak na doświadczonego Bartosza Bereszyńskiego, ale młodzież wygrała. I pokazała charakter.
Może raz uciekł mu z radarów Micky van de Ven, może złapał żółtą kartkę, ale to normalne u 20-latka grającego z Holandią. Ważniejsze było to, że nie spalił się, nie stracił pewności siebie. Jego odwaga i zdecydowanie w grze imponowały. Wysłał kolejny pozytywny sygnał, że z miejsca stał się istotnym elementem układanki, co w kontekście kadry pozbawionej Jana Bednarka (kontuzja) i Przemysława Wiśniewskiego (kartki) było kluczowe.
Dramat Szymańskiego zepsuł plan selekcjonera
Selekcjoner przed meczem mówił, że chce widzieć swój wymarzony duet w środku pola: Sebastiana Szymańskiego u boku Piotra Zielińskiego. To miała być kreacyjna siła biało-czerwonych. Plan legł w gruzach już w 13. minucie. Pomocnik Fenerbahce, który w piątek świętował swój 50. występ w reprezentacji, usiadł na murawie bez kontaktu z rywalem, sygnalizując problem z mięśniem.
Po meczu Urban nie krył żalu: Uraz Szymańskiego? Mięsień przywodziciela… szkoda, bo mówimy o Bartku Kapustce, że zagrał dobre spotkanie. Ja chciałem widzieć Szymka z Piotrkiem Zielińskim. Może przy innej okazji. To kolejny cios dla kadry, która na listopadowe zgrupowanie straciła już Łukasza Skorupskiego, Jana Bednarka i Krzysztofa Piątka – wszyscy z powodu kontuzji. Do tego pauzowali za kartki Bartosz Slisz i Przemysław Wiśniewski.
Koeman bardziej rozczarowany niż zadowolony
Trener Holendrów nie ukrywał frustracji po meczu, mimo że jego drużyna praktycznie zapewniła sobie awans na mundial. Jestem bardziej rozczarowany niż zadowolony. W ofensywie kreowaliśmy za mało, mówił Ronald Koeman na konferencji prasowej, dodając że wcale nie oczekiwałem, że zdobędziemy sześć punktów z Polską.
64-latek krytykował swoich zawodników za stratę gola: To był naprawdę zły moment w naszym wykonaniu. W momencie utraty piłki mamy sytuację, w której pięciu naszych graczy mierzy się z dwójką polskich zawodników. W takim scenariuszu nikt nie powinien sam atakować naszej bramki. Choć Holandia kontrolowała posiadanie piłki, to Urban miał rację mówiąc po meczu: Reprezentacja Holandii nie stworzyła sobie nie wiadomo ilu sytuacji. Tak, grali dłużej piłką, ale wiele z tego nie wynikało.
Polska dzięki zwycięstwu Malty nad Finlandią (1:0, bramka Jake’a Grecha w 82. minucie) ma już pewny udział w marcowych barażach. Teoretyczne szanse na bezpośredni awans wymagałyby wysokiego zwycięstwa z Maltą w poniedziałek i spektakularnej porażki Holandii z Litwą. Ale najważniejsze, że po latach frustracji kadra Jana Urbana znów daje kibicom powody do optymizmu.

