Tyson Fury, jeden z najbardziej znanych fanów Manchester United, postanowił odwrócić się plecami do swojego ukochanego klubu. Brytyjski bokser w ciężkiej kategorii przyznał, że słabe wyniki drużyny sprawiły, iż nie tylko przestał kibicować Czerwonym Diabłom, ale w ogóle stracił zainteresowanie piłką nożną. Teraz woli spędzać czas na torze wyścigowym niż oglądać to, co nazywa „kompletnym śmieciem”.

W skrócie:
- Tyson Fury przestał kibicować Manchester United z powodu słabych wyników drużyny
- Bokser całkowicie stracił zainteresowanie piłką nożną po porażce Anglii z Islandią na Euro 2016
- Obecnie Fury koncentruje się na wyścigach konnych zamiast na futbolu
Gdy miłość zamienia się w rozczarowanie
Słowa Tysona Fury’ego w rozmowie z Racing TV brzmiały jak wyrok dla jego wieloletniej miłości do futbolu.
Tak naprawdę nie jestem fanem piłki nożnej. Kiedyś kibicowałem United, ale odkąd są absolutnie do kitu, nie wspieram już żadnej drużyny piłkarskiej” – powiedział bez ogródek mistrz świata wagi ciężkiej.
To nie pierwszy raz, kiedy znane osobistości odwracają się od swoich ulubionych klubów, ale słowa Fury’ego szczególnie bolą, bo pochodzą od kogoś, kto przez lata był jednym z najbardziej rozpoznawalnych fanów Czerwonych Diabłów. Brytyjski pięściarz nie ukrywał swojej frustracji, wskazując konkretny moment, który ostatecznie zniechęcił go do piłki.
Euro 2016 jako punkt zwrotny
Fury wskazał na Euro 2016 jako moment, który definitywnie zakończył jego romans z futbolem. Porażka reprezentacji Anglii z Islandią okazała się kroplą, która przelała czarę goryczy.
„Kiedyś kibicowałem reprezentacji Anglii, ale po tym jak przegrali z Islandią na Euro 2016, całkowicie się rozczarowałem piłką nożną” – wyjaśnił bokser.
Teraz energia Fury’ego została przekierowana na zupełnie inną dyscyplinę. „Teraz jestem całkowicie pochłonięty wyścigami konnymi” – zakończył swoją wypowiedź dla Racing TV. To pokazuje, jak dramatyczna może być zmiana zainteresowań nawet u tak znanej postaci jak Fury.
Manchester United rzeczywiście przechodzi trudny okres, co potwierdza choćby ostatnia wpadka Bruno Fernandesa, który zmarnował rzut karny w meczu z Fulham – był to już siódmy nieudany karny w jego karierze. Takie sytuacje z pewnością nie pomagają w odzyskaniu zaufania byłych fanów takich jak Fury.

