Tymoteusz Puchacz nie skorzystał z oferty Lecha Poznań przed sezonem, ponieważ chciał kontynuować karierę za granicą. Problem w tym, że polskiego zawodnika nikt nie chce zatrudnić i do dzisiaj pozostaje bez klubu.

Odmówił Lechowi, czeka na propozycje
Były reprezentant Polski nie ukrywa, że rozważał powrót na Bułgarską, ale ostatecznie wybrał inną drogę.
– Miałem przed sezonem ofertę z Lecha Poznań. Serce chciało, ale skupiam się na grze zagranicą. Czy żałuję? Nie wiem. Wszystko zawierzam Bogu. Tylko On wie, co jest mi pisane. Trenuję mocno i czekam na nowy klub – przyznał Puchacz w rozmowie z Radiem Zet.
Na razie jednak konkretnej oferty nie ma. Po spadku Plymouth Argyle z Championship, gdzie grał wiosną na wypożyczeniu, zawodnik wrócił do Niemiec, lecz w Kiel nie znalazł dla siebie miejsca.
Droga Puchacza od odejścia z Lecha w 2021 roku to ciągłe zmiany klubów. Union Berlin wysłał go na wypożyczenia do Trabzonsporu, Panathinaikosu, Kaiserslautern czy Plymouth. W Turcji sięgnął po mistrzostwo kraju, w Grecji zdobywał doświadczenie, ale stabilizacji nie odnalazł nigdzie.
Obecnie jego wartość rynkowa to 1,5 mln euro – dużo mniej niż rekordowe 4 mln euro sprzed kilku lat.
Puchacz zabrał głos ws. opaski kapitańskiej Lewandowskiego
Obrońca zabrał też głos w sprawie głośnej dyskusji o roli Roberta Lewandowskiego w kadrze.
– Odebranie opaski Lewandowskiemu? Tak nie powinno być. Lewemu naprawdę wolno więcej. Zasługuje na to, by szanować ten jego pomnik, który ciężko zbudował. Robi świetną robotę dla kadry i całego kraju. W mojej głowie Bogu nie można zabrać to, co jest boskie – stwierdził.



Jakoś mnie to nie dziwi że nikt tego klauna nie chce zastany kopacz