Reprezentacje Haiti oraz Iranu wywalczyły awans na MŚ 2026. Kibice z tych krajów nie wiedzą jednak, czy w ogóle będą mogli oglądać mecze swoich piłkarzy na trybunach. Wszystko dlatego, że Donald Trump nałożył wcześniej dla obywateli tych państw zakaz podróży do Stanów Zjednoczonych.

Zakaz wjazdu na mundial?
W tym tygodniu mecze eliminacyjne wyłoniły kolejnych uczestników zbliżającego się mundialu w USA, Meksyku i Kanadzie. Do grona drużyn pewnych udziału w imprezie dołączyły między innymi debiutujące Curacao i Jordania, a także Szkocja. W USA sporo miejsca poświęca się jednak sukcesowi ekip jak Haiti oraz Iranu. I to nie ze względu na sport, a… politykę. Oba te państwa znajdują się bowiem na liście krajów objętych restrykcjami wjazdowymi, wprowadzonymi w czerwcu przez prezydenta Donalda Trumpa.
Władze amerykańskie uznały procedury weryfikacyjne na Haiti za niewystarczające, określając je jako stwarzające wysokie ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego. Podobne obostrzenia dotyczą Iranu, który awansował na turniej po raz siódmy w historii. Wcześniej pojawiały się doniesienia o problemach irańskiej delegacji z dotarciem na zaplanowane na grudzień losowanie grup. Sytuacja ta wprowadza ogromne zamieszanie.
Już wcześniej zapowiadano, że sami sportowcy oraz ich sztaby będą zwolnieni z zakazu wjazdu. Zawodnicy oraz ich trenerzy to jednak nie wszyscy. Problem dotyczy przede wszystkim kibiców z państw objętych zakazem. Nie mogą oni liczyć na wyjątki. Aby zaradzić problemom logistycznym, Departament Stanu we współpracy z FIFA przygotował system priorytetowego umawiania wizyt (FIFA Pass). Jak wyjaśnił sekretarz stanu Marco Rubio:
„Gwarantuje to przyspieszony termin spotkania. Nadal będziesz przechodzić przez ten sam proces weryfikacji, co każdy inny.”
Na tym nie koniec zamieszania. W tle przygotowań wizowych toczy się jeszcze dyskusja o bezpieczeństwie wewnętrznym w miastach gospodarzach. Donald Trump podczas spotkania w Białym Domu zagroził odebraniem praw do organizacji meczów miastom, które nie poradzą sobie z przestępczością, wymieniając w tym kontekście Seattle. Mimo tych napięć prezydent FIFA Gianni Infantino podtrzymuje narrację o otwartości, twierdząc, że będą to „najbardziej inkluzywne mistrzostwa w historii”.

