Siedmiokrotny mistrz świata Formuły 1, Lewis Hamilton, apeluje o cierpliwość w ocenie jego występów w barwach Ferrari. Po głośnym transferze z Mercedesa, Brytyjczyk zmaga się z trudnym początkiem sezonu 2025, ale wierzy w długofalowy sukces włoskiej ekipy. Hamilton podkreśla, że prawdziwy osąd jego czasów w Ferrari powinien nastąpić dopiero po kilku latach współpracy, a nie po zaledwie połowie pierwszego sezonu.

Najważniejsze informacje:
- Hamilton zajmuje obecnie 7. miejsce w klasyfikacji kierowców, tracąc już 90 punktów do lidera – Oscara Piastriego
- Ferrari spada w hierarchii, znajdując się 152 punkty za McLarenem po sześciu rundach sezonu
- Brytyjczyk zapowiada nowe części na GP Emilii-Romanii i wierzy w stopniową poprawę wyników
Nie oceniajcie mnie po kilku miesiącach – prosi Hamilton
„Dla mnie sukcesu nie mierzy się po krótkim okresie wyścigów, połowie sezonu czy nawet jednym sezonie” – podkreśla Hamilton przed weekendem wyścigowym na torze Imola. „Porozmawiajmy pod koniec mojej kariery w Ferrari, po kilku latach w tej ekipie. Wtedy będziemy mogli spojrzeć wstecz i ocenić, czy odnieśliśmy sukces. Te kilka miesięcy to tylko kamienie milowe na drodze do celu.”
Mimo rozczarowującego początku współpracy, Hamilton zachowuje optymizm. Przed GP Emilii-Romanii spędził dwa dni w fabryce zespołu, gdzie zauważył, że „wszyscy biorą odpowiedzialność za obecną sytuację i starają się wprowadzić zmiany na przyszłość”. Siedmiokrotny mistrz świata liczy na poprawę osiągów dzięki nowym częściom, które Ferrari przywiezie na tor Imola.

Brytyjczyk pokazał już przebłyski swojego talentu w tym sezonie, wygrywając sprint w Chinach i zajmując trzecie miejsce w skróconym wyścigu w Miami. Jednak generalnie trudno mu dorównać formą swojemu koledze z zespołu, Charles’owi Leclerc’owi, zarówno w kwalifikacjach, jak i podczas pełnego dystansu wyścigu.
Hamilton wyjaśnił również swoje podejście mentalne, które pozwala mu przetrwać trudne momenty:
„Ostatecznie sprowadza się to do wiary w siebie – to po prostu kwestia mentalności. Naprawdę wierzę, że jestem daleki od doskonałości, że każdego dnia mogę być lepszy, mogę bardziej się starać, a jeśli poniosę porażkę, próbuję ponownie.”
Siedmiokrotny mistrz świata przyznał również, że czasami musi przypominać sobie o swoich dotychczasowych osiągnięciach:
„Często przypominam sobie, że zdobyłem siedem tytułów, wygrałem więcej wyścigów niż jakikolwiek inny kierowca w historii. Muszę sobie przypominać, że dokonałem też wielkich rzeczy. I choć nie zawsze wszystko będzie szło dobrze, sprawy się poprawią, jeśli będziesz wierzyć i nadal pchać do przodu.”
„W tym zespole nie brakuje entuzjazmu ani talentu. Naprawdę szczerze wierzę, że w końcu tam dotrzemy, musimy tylko być cierpliwi” – podsumował Hamilton.
