Choć sezon piłkarski dopiero się rozkręca, niektórzy trenerzy już zdążyli spakować walizki. Erik ten Hag, Jose Mourinho i Nuno Espirito Santo to tylko początek trenerskiej karuzeli. Kto będzie następny? Presja rośnie z każdym nieudanym meczem, a cierpliwość właścicieli klubów kończy się szybciej niż kiedykolwiek. Przyjrzyjmy się czterem szkoleniowcom z renomowanych klubów, którzy balansują na krawędzi.

W skrócie:
- Ruben Amorim z Manchesteru United stoi pod ogromną presją po bezbarwnym występie w derbach przeciwko City
- Russell Martin wygrał zaledwie 3 z 12 meczów z Rangers, co czyni jego pozycję nie do utrzymania
- Graham Potter ma tylko trzy punkty z czterech meczów z West Ham United, tracąc aż 11 bramek
Amorim na wylocie – Manchester United w głębokim kryzysie
Manchester United pod wodzą Rubena Amorima przeżywa koszmarny początek sezonu. Portugalczyk, który miał być powiewem świeżości na Old Trafford, zamiast tego stał się kolejnym trenerem bezradnie patrzącym na upadek wielkiego klubu. Niedzielna porażka w derbach Manchesteru była szczególnie bolesna – nie tyle z powodu wyniku, co sposobu, w jaki „Czerwone Diabły” przegrały.
Legendarny Wayne Rooney nie pozostawił na swoim byłym klubie suchej nitki: „Myślę, że jeśli trener będzie szczery sam ze sobą, to przyzna, że jest jeszcze gorzej. Bardzo trudno jest powiedzieć, że widzimy jakikolwiek postęp„. Z kolei Gary Neville dodał: „Były czasy, kiedy widząc porażkę United w tego typu meczu, czułem złość i frustrację. Teraz nie czuję nic, co jest jeszcze gorsze„.
Jeśli Amorim przegra nadchodzący mecz z Chelsea, pytania o jego przyszłość staną się głośniejsze niż kiedykolwiek. Cierpliwość kibiców i władz klubu ma swoje granice, a Manchester United nie może pozwolić sobie na kolejny stracony sezon.
Trenerskie domino – kto jeszcze straci pracę?
Sytuacja Russella Martina w Rangers jest wręcz tragiczna. Szkocki gigant nie wygrał żadnego z pierwszych pięciu meczów ligowych w tym sezonie, a porażka 0:2 z Hearts na własnym stadionie była gwoździem do trumny. Martin ma na koncie zaledwie trzy zwycięstwa w dwunastu meczach od czasu przybycia na Ibrox. Dla klubu o ambicjach Rangers to wynik nie do przyjęcia.
Graham Potter miał być odpowiedzią na problemy West Ham United po nieudanej przygodzie z Julen Lopetegui. Rzeczywistość okazała się brutalna – „Młoty” z zaledwie trzema punktami po czterech meczach znajdują się w strefie spadkowej Premier League. Co gorsza, zespół stracił już 11 bramek, co świadczy o kompletnym rozpadzie defensywy. Porażki z Sunderlandem, Chelsea i Tottenhamem pokazały skalę problemu. Jeśli Potter nie zdoła wywalczyć punktów w nadchodzących spotkaniach z Crystal Palace, Evertonem i Arsenalem, jego los będzie przesądzony.
Nie lepiej wygląda sytuacja Gerardo Seoane w Borussii Mönchengladbach. Upokarzająca porażka 0:4 u siebie z walczącym o utrzymanie Werder Brema to tylko wierzchołek góry lodowej. „Źrebaki” jako jedyny zespół Bundesligi nie zdobyły jeszcze bramki w tym sezonie. Kibice nie szczędzili gwizdów po ostatnim występie, a pomocnik Robin Hack bez ogródek stwierdził, że zespół „grał jak g***o”. Dyrektor sportowy Roland Virkus przyznał wprost: „Nie widać pozytywnego trendu”.
Początek sezonu pokazuje, że cierpliwość właścicieli klubów jest coraz krótsza. Presja wyniku i oczekiwania kibiców sprawiają, że fotel trenera w renomowanym klubie stał się jednym z najmniej stabilnych miejsc pracy w świecie sportu. Dla wymienionych szkoleniowców najbliższe tygodnie mogą okazać się decydujące – albo odwrócą złą passę, albo dołączą do grona bezrobotnych.

