San Antonio Spurs pokonali we własnej hali Memphis Grizzlies 126:119, odnosząc tym samym trzecie zwycięstwo w czterech ostatnich meczach. Istotną rolę w sukcesie Ostróg odegrał Jeremy Sochan, który mimo ograniczonego czasu gry wykazał się niemal stuprocentową skutecznością rzutową. Występ reprezentanta Polski docenił szkoleniowiec zespołu, chwaląc go na konferencji prasowej za energię i wpływ na tempo gry.

Świetny występ Polaka w NBA
Jeremy Sochan spędził na parkiecie 18 minut, ale w pełni wykorzystał ten czas, notując bardzo solidne statystyki. Polak zdobył 11 punktów, trafiając aż pięć z sześciu prób z gry, co przełożyło się na skuteczność rzędu 83%. Do swojego dorobku dołożył sześć zbiórek, dwa przechwyty oraz jedną asystę. Reprezentant Polski zaznaczył swoją obecność natychmiast po wejściu z ławki – już w pierwszych akcjach wykorzystał podanie Dylana Harpera, zdobywając punkty, a chwilę później zaliczył przechwyt i trafił spod kosza, wyprowadzając zespół na prowadzenie.
Efektownym momentem w wykonaniu Sochana była druga kwarta, w której po kolejnym odbiorze piłki zakończył akcję wsadem typu alley-oop po dograniu od Devina Vassella. 22-latek, jak nazwano go w relacji, był również kluczowy w newralgicznych momentach drugiej połowy. Przy bliskim wyniku popisał się ofensywną zbiórką i dobitką, wymuszając jednocześnie faul, co pozwoliło mu na skuteczne wyegzekwowanie akcji 2+1. Postawę skrzydłowego wyróżnił trener Mitch Johnson.
„Dobrze widzieć, jak każdy dokłada coś od siebie, ale Jeremy był dziś świetny. Jego energia była widoczna” – przyznał szkoleniowiec, zwracając uwagę na aktywność Polaka w defensywie, atakowanie kosza i utrzymywanie tempa ataku.
Zwycięstwo pod nieobecność liderów
Spotkanie toczyło się w cieniu absencji największych gwiazd obu drużyn. Spurs musieli radzić sobie bez Victora Wembanyamy i Stephona Castle’a, natomiast w szeregach Memphis zabrakło m.in. Ja Moranta, Brandona Clarke’a czy Scotty’ego Pippena Jr’a. Pod nieobecność lidera Ostróg, ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Harrison Barnes, który z dorobkiem 31 oczek, pięciu zbiórek i pięciu asyst był najlepszym zawodnikiem gospodarzy. Choć San Antonio miało gorszą skuteczność z gry niż rywale (48% do 57%), to różnicę zrobiły rzuty trzypunktowe, w których Ostrogi osiągnęły 50% skuteczności.
Losy wyrównanego spotkania, w którym prowadzenie wielokrotnie się zmieniało, rozstrzygnęły się w samej końcówce. Grizzlies, prowadzeni przez Cama Spencera (21 punktów), walczyli do ostatnich minut. W decydującym fragmencie sprawy w swoje ręce wziął jednak De’Aaron Fox. Jego pięć punktów z rzędu na minutę przed końcem oraz kluczowy przechwyt na Kentaviousie Caldwell-Pope’ie w ostatnim ataku rywali przypieczętowały wygraną gospodarzy.
Teraz Spurs zmierzą się z Orlando Magic (3/4 grudnia) i Cleveland Cavaliers (5/6 grudnia), a następnie czeka ich prestiżowy ćwierćfinał NBA Cup przeciwko Los Angeles Lakers. Zwycięzca tego starcia awansuje do fazy finałowej w Las Vegas.

