Pogoń Szczecin przegrała na własnym stadionie z Lechią Gdańsk 3:4, mimo że dwukrotnie prowadziła w tym spotkaniu. Po meczu trener „Portowców”, Tomasz Grzegorczyk, nie krył frustracji i w mocnych słowach ocenił postawę swojego zespołu w drugiej połowie. „To na pewno jest niedopuszczalne, aby w taki sposób tracić piłki” – grzmiał na konferencji prasowej.

Rollercoaster na stadionie Pogoni
Niedzielne spotkanie 9. kolejki Ekstraklasy w Szczecinie zapowiadało się na pojedynek, w którym faworyt mógł być tylko jeden. Pogoń z wielkimi ambicjami podejmowała ostatnią w tabeli Lechię Gdańsk. Mecz okazał się jednak prawdziwym rollercoasterem, który zakończył się katastrofą dla gospodarzy.
Pierwsza połowa nie zwiastowała takiego scenariusza. Wręcz przeciwnie, jak podkreślił trener Grzegorczyk, było to najlepsze 45 minut jego zespołu w tym sezonie.
„Uważam, że powinniśmy budować naszą pewność siebie na podstawie pierwszej połowy. Stworzyliśmy mnóstwo sytuacji, aby wynik był wyższy” – mówił szkoleniowiec.
Druga połowa to jednak zupełna odwrotność. W szeregach Pogoni aż roiło się od błędów. Po meczu trener Grzegorczyk wprost wskazał, co zawiodło.
„Wdaliśmy się w grę w fazach przejściowych. Zagraliśmy jak Lechia chciała, musimy lepiej zarządzać wynikiem” – analizował.
Szkoleniowiec miał ogromne pretensje do zespołu o brak odpowiedzialności i łatwe straty, które napędzały ataki rywali.
„Zbyt szybko chcieliśmy doprowadzić do sytuacji bramkowej. Musi być u nas większe poszanowanie piłki i wyniku” – tłumaczył.
„To jest niedopuszczalne”
Kulminacją rozgoryczenia były słowa, które najlepiej podsumowują postawę zespołu ze Szczecina po przerwie.
„Przeanalizujemy to jako sztab. To na pewno jest niedopuszczalne, aby w taki sposób tracić piłki” – stwierdził stanowczo.
Grzegorczyk wyraził nadzieję, że mimo fatalnego wyniku, będzie mu dane przygotowywać zespół do kolejnego ligowego starcia, tym razem z Legią Warszawa.
„Wiem, że mogę pomóc zespołowi jako I trener i liczę, że będę go normalnie przygotowywał do meczu z Legią” – zakończył.



Wina trenera brak szóstki w II polowie