Trener Górnika Zabrze Michal Gasparik w rozmowie ze słowackim dziennikarzem zdradził, że zależałoby mu na zatrzymaniu w klubie nie tylko rozchwytywanych Ousmane Sowa i Lukasa Ambrosa, ale również… Matusa Kmeta, któremu wraz z końcem roku kalendarzowego kończy się wypożyczenie z amerykańskiej Minnesoty United. Jakie są na to szanse? [Artykuł aktualizowany]

Michal Gasparik chce zatrzymać Matusa Kmeta w Górniku Zabrze
W środę 10 grudnia 2025 roku na łamach portalu DennikSport.sk ukazał się artykuł redaktora Mojmíra Staško („Na początku wszyscy wydawali się przestraszeni, potem apetyt rósł. Pod wodzą słowackiego trenera polska drużyna rozkwita”), w którym aż roi się od cytatów z trenera Michala Gasparika, który podzielił się swoimi opiniami na temat Górnika Zabrze i polskiej piłki jako takiej. Naszą uwagę zwróciły zwłaszcza wątki dotyczące poszczególnych zawodników 14-krotnych mistrzów Polski.
Jeden z nich dotyczy Matusa Kmeta, którego odejście z Roosevelta 81 w Zabrzu ma być już przesądzone, pomimo tego, że „Trójkolorowi” mają opcję wykupu wypożyczonego dotychczas zawodnika. Jakie zdanie na temat przydatności tego piłkarza w nadchodzącej wielkimi krokami rundzie wiosennej sezonu 2025/2026 ma sam trener Michal Gasparik?
Matus Kmet jest wypożyczony z Minnesoty. Od 1 grudnia klub nie skorzystał z opcji wykupu, więc w zasadzie nie jest już naszym zawodnikiem. Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja i czy klub ostatecznie zdecyduje się go zatrudnić. Mam nadzieję, że będzie chciał” – powiedział Michal Gašparík Jr. w przywołanej powyżej rozmowie.
Jak już informowaliśmy na łamach naszego portalu, szanse na pozostanie reprezentanta Słowacji w szeregach śląskiego klubu, pomimo pozytywnej opinii lidera sztabu szkoleniowego, są jednak niewielki. Z jakiego powodu? Znane są nam co najmniej trzy konkretne argumenty przemawiające za rozstaniem Górnika Zabrze z Matusem Kmetem. Oto one:
- Kwotę wykupu ustaloną na poziomie 400 tysięcy euro trudno uznać za zaporową, ale w zabrzańskich realiach, gdzie każda złotówka oglądana jest dwa razy, jest to duży wydatek. Zbyt duży, jeśli chodzi o zawodnika, który nie potrafił wywalczyć miejsca w podstawowym składzie.
- Po drugie, akurat prawa obrona jest jedną z najmocniej obsadzonych pozycji w kadrze „Trójkolorowych”. W rundzie jesiennej występowali na niej najczęściej doświadczony Paweł Olkowski oraz utalentowany Kryspin Szcześniak, kolejno były reprezentant Polski i świeżo upieczony kadrowicz. Kmet był więc piłkarzem trzeciego wyboru.
- Po trzecie, w rundzie wiosennej do zespołu powinien wreszcie dołączyć kontuzjowany od początku sezonu Czech Michal Sacek, który został pozyskany na zasadzie wolnego transferu definitywnego z Jagiellonii Białystok i w układance trenera Gasparika miał być tym podstawowym prawym obrońcą.
Wszystko wskazuje więc na to, że Matus Kmet rozstanie się z zabrzańskim klubem wraz z nastaniem nowego roku. Również z tego powodu, że klub pracuje nad transferami na inne pozycje i to one są priorytetem, a budżet, również ten płacowy, nie jest z gumy.
Gasparik ma nadzieję, że Sow i Ambros nie zostaną sprzedani
Słowacki dziennikarz docenił również ofensywny styl gry Górnika Zabrze, wskazując na rolę Ousmane Sowa, którego talent rozkwitnął pod skrzydłami trenera Michala Gasparika. Sam szkoleniowiec zaznaczył, że to nie tylko zasługa efektownego skrzydłowego, ale też innych zawodników, wyrażając jednocześnie nadzieję, że nie zostaną oni sprzedanie w trakcie bieżącego sezonu.
„Nie chodzi tylko o niego. Filozofia klubu opiera się na pracy z zawodnikami w ciekawym wieku, którzy mogą odejść po sezonie, aby klub mógł czerpać korzyści finansowe. Przed sezonem, na podstawie analizy, wybraliśmy zawodników, którzy mogliby zaskoczyć w ten sposób. Sow był na prawym skrzydle, ale także Czech Lukáš Ambrós, który jest kapitanem czeskiej drużyny narodowej do lat 21. Zamieniliśmy pozycjami niektórych zawodników. Pokazali się w doskonałym świetle. Mam tylko nadzieję, że nie sprzedadzą ich nam w trakcie sezonu” – uśmiechnął się Michal Gašparík Jr.
W sprawie pozostania Ousmane Sowa i Lukasa Ambrosa w Górniku Zabrze do końca bieżącego sezonu sporu wśród decydentów nie ma. Zarówno władze klubu, jak i sztab szkoleniowy, chciałyby wzmocnić drużynę, a nie ją osłabiać. Dotyczy to ewentualnych transferów nie tylko wspomnianej dwójki, ale też Patrika Hellebranda czy Maksyma Chłania. Chyba, że za któregoś z nich pojawi się wręcz absurdalnie wysoka oferta. Wówczas pojawią się dylematy, których na dziś nie ma, bo póki co za żadnego z tych graczy nie wpłynęła konkretna oferta. Przynajmniej według naszych informacji.


