Fatalna pozycja w lidze i chaos w drugiej linii zmuszają Rúbena Amorima do desperackich ruchów. Jak donoszą najnowsze brytyjskie media, Manchester United pilnie poszukuje remedium na kryzys w środku pola, a celem numer jeden na przyszłoroczną listę życzeń stał się Alex Scott. Problem w tym, że Bournemouth właśnie dostało potężny argument, by zablokować ten transfer.

W skrócie:
- Alex Scott trafił na skróconą listę życzeń Manchesteru United na 2026 rok.
- Pomocnik Bournemouth właśnie otrzymał pierwsze powołanie do seniorskiej kadry Anglii.
- Transfer Scotta ma być odpowiedzią na planowane odejście Casemiro i bunt Kobbiego Mainoo.
Cel numer jeden: „Guernsey Grealish”
Sezon 2025/2026 jest dla Manchesteru United kolejną drogą przez mękę. Siódma pozycja w tabeli Premier League (stan na 11 listopada 2025) to policzek dla Rúbena Amorima, a portugalski menedżer widzi największy problem w maszynowni zespołu. W obliczu nadchodzącego odejścia Casemiro oraz rosnącej frustracji Kobbiego Mainoo, który pod wodzą Amorima nie może liczyć na regularną grę, „Czerwone Diabły” muszą działać.
Według raportów z 10 listopada, skauci z Carrington intensywnie monitorują Alexa Scotta. 22-latek z Bournemouth, nazywany na Wyspach „Guernsey Grealishem” ze względu na podobny styl gry i charakterystyczne, opuszczone getry, idealnie pasuje do profilu dynamicznego pomocnika, którego brakuje obok Manuela Ugarte i Bruno Fernandesa. Scott wyprzedził na liście życzeń między innymi Manu Kone z Romy, co do którego skauci United mają spore wątpliwości.
Powołanie, które rujnuje plany United
Moment na transfer jest jednak fatalny. Manchester United „obudził się” dokładnie w chwili, gdy potencjał Scotta eksplodował na arenie międzynarodowej. Zaledwie kilka dni temu, 7 listopada, nowy selekcjoner reprezentacji Anglii, Thomas Tuchel, ogłosił kadrę na nadchodzące mecze eliminacyjne. Ku zaskoczeniu wielu ekspertów, na liście znalazł się właśnie Alex Scott, co jest jego pierwszym powołaniem do dorosłej reprezentacji.
To dramatyczna wiadomość dla zarządu United. Scott, który jest kluczową postacią w układance Andoniego Iraoli w Bournemouth (obecnie 9. miejsce w lidze), właśnie zyskał status reprezentanta kraju. „Jego wartość rynkowa właśnie wystrzeliła. Bournemouth nie ma żadnego powodu, by sprzedawać go tanio, zwłaszcza do ligowego rywala” – komentuje jeden z analityków Premier League. Iraola nie pozwoli odejść swojemu liderowi bez walki, a cena z pewnością przekroczy 50 milionów funtów.
Ratunek dla Amorima, koniec Mainoo?
Ruch po Scotta to nie tylko chęć wzmocnienia składu, ale przede wszystkim konieczność załatania dziur po zawodnikach, którzy są na wylocie z Old Trafford. O ile odejście 33-letniego Casemiro jest planowane od miesięcy, o tyle prawdziwym problemem staje się sytuacja Kobbiego Mainoo. Młody Anglik jest głęboko niezadowolony ze swojej roli w zespole Amorima i według doniesień aktywnie szuka możliwości odejścia, a sytuację monitoruje m.in. Napoli (gdzie świetnie odnalazł się były gracz United, Scott McTominay).
Sprowadzenie Scotta byłoby więc dla Amorima podwójną korzyścią: zyskałby dynamicznego, kreatywnego pomocnika i jednocześnie zastąpiłby dwóch odchodzących graczy. Pytanie brzmi, czy Manchester United jest gotów wdać się w licytację o gracza, którego wartość rośnie z każdym tygodniem.

