Bologna chce za Kacpra Urbańskiego około 5 mln euro, a turecki Samsunspor proponuje jej o dwa miliony mniej. Transfer Polaka utknął w martwym punkcie, jednak trudno już teraz oceniać, że całkowicie upadł.

Rozbieżność w oczekiwaniach finansowych
Samsunspor oficjalnie zaproponował 3 mln euro za Urbańskiego, co zostało chłodno przyjęte w Bolonii. Klub z Serie A nie zamierza go oddawać za zaniżoną cenę. Mówi się jednak, że władze włoskiej drużyny mogłyby przystać na ofertę zbliżoną do 4 mln euro – choć dotąd taka propozycja nie wpłynęła.
Z perspektywy włoskiego klubu próba uzyskania jak największej kwoty za zawodnika, zwłaszcza że kontrakt zawodnika wygasa w czerwcu 2026 roku, jest zrozumiała. Tym bardziej, iż realnie może być to ostatnie okno transferowe, by osiągnąć sensowny zarobek w transakcji za Polaka.
Sam zawodnik bez presji
Co ciekawe, sam Kacper Urbański nie forsuje odejścia z włoskiego klubu, chociaż ostatnio dowiedział się, że pierwszy szkoleniowiec nie widzi dla niego miejsca w zespole. W tym wszystkim nie zamyka się na nowe możliwości, z drugiej – podobno nie naciska na transfer za wszelką cenę. Młody reprezentant Polski dobrze czuje się we Włoszech.
Z punktu widzenia piłkarza, przeprowadzka do Turcji mogłaby oznaczać więcej minut gry, chociaż absolutnie nie zostało mu to nigdzie zagwarantowane. Taki scenariusz wymaga przemyślenia – zwłaszcza że 20-letni pomocnik nadal ma czas, by zapracować na jeszcze poważniejszy ruch w przyszłości.
Bologna rozważa różne scenariusze
Choć obecnie sytuacja wskazuje na to, iż wszystkie strony znalazły się w martwym punkcie, nie można wykluczyć, że Bologna w kolejnych dniach złagodzi swoje stanowisko – zwłaszcza jeśli pojawi się ryzyko, że zawodnik odejdzie za darmo w kolejnym sezonie.
Kacper Urbański urodził się w Gdańsku w 2004 roku. Przechodził przez juniorskie szczeble Lechii Gdańsk, a w wieku 16 lat zadebiutował w Ekstraklasie. Później trafił do Włoch, gdzie przeszedł ścieżkę od zespołów młodzieżowych aż po występy w szeregach pierwszych drużyn.


