Legia Warszawa zimą zakontraktowała Iłlę Szkuryna ze Stali Mielec, co wzbudziło mieszane reakcje zarówno wśród kibiców, jak i byłych zawodników klubu. Tomas Pekhart w podcaście „Kilka słów o Legii” zasugerował, że kwota transferu budzi jego zastrzeżenia. Napastnik nie krył zdziwienia decyzją władz z Łazienkowskiej.

Transfer Iłli Szkuryna do Legii Warszawa – kontrowersyjna decyzja
Zimą 2025 roku Legia Warszawa desperacko poszukiwała wzmocnienia na pozycji napastnika. Po tym, jak nie udało się w pełni wykorzystać potencjału Jeana-Pierre’a Nsame oraz Migouela Alfareli, klub musiał ponownie wejść na rynek. Wybór padł na Iłlę Szkuryna, który trafił na Łazienkowską ze Stali Mielec.
Według doniesień medialnych, kwota transferu wyniosła około 1,2 miliona euro, co wzbudziło niemałe kontrowersje – zwłaszcza że Legia nie zdążyła zgłosić Szkuryna do rozgrywek Ligi Konferencji. Wiosną Białorusin zanotował cztery gole i dwie asysty, co nie przełożyło się na przełomową formę.
Tomas Pekhart o transferze Szkuryna – komentarz w podcaście
W rozmowie w ramach podcastu „Kilka słów o Legii”, głos zabrał Tomáš Pekhart, były napastnik stołecznego klubu. 36-letni Czech odniósł się wprost do decyzji władz, które zdecydowały się na transfer Szkuryna.
– Ja kocham tego człowieka. To jest zajebisty człowiek, ale… Płacić takie pieniądze do Stali Mielec? Nie wiem, nie wiem… – powiedział Pekhart.
Choć jego wypowiedź nie była otwartą krytyką samego piłkarza, jasno sugerowała, że cena zapłacona przez Legię mogła być nieadekwatna do sytuacji rynkowej i formy zawodnika.
Legia Warszawa polityka transferowa – reakcje i wnioski
Transfer Szkuryna wpisuje się w szerszy problem z transferową strategią Legii, która w ostatnich okienkach nie zawsze trafnie odpowiadała na swoje kadrowe potrzeby. Po zakontraktowaniu Nsame i Alfareli w letnim oknie, klub liczył, że ofensywa będzie gotowa na rywalizację na trzech frontach. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te założenia.
Brak skuteczności i kontuzje zmusiły stołeczny klub do działań zimą. Zamiast bardziej znanych nazwisk, postawiono na Szkuryna, co dla wielu kibiców i ekspertów było rozczarowaniem – nie tylko ze względu na kwotę, ale i sam profil piłkarza.
