Wisła Kraków wciąż przewodzi tabeli Betclic 1. Ligi, ale po efektownym początku sezonu przyszły pierwsze potknięcia. Rywale coraz lepiej rozpracowują styl gry „Białej Gwiazdy”, a Mariusz Jop przyznaje, że jego drużyna musi znaleźć nowe rozwiązania. Szkoleniowiec zdradził, nad czym pracuje z zespołem, aby Wisła szybko wróciła na zwycięską ścieżkę.

Bolesne zejście na ziemię
Po znakomitym początku sezonu, w którym Wisła Kraków imponowała skutecznością i seryjnie rozbijała ligowych rywali, przyszły tygodnie pełne rozczarowań. Ostatnie wyniki jasno pokazują, że rywale coraz lepiej odczytują styl gry „Białej Gwiazdy”. Zespół, który jeszcze niedawno notował efektowne zwycięstwa, teraz miewa kłopoty zarówno ze skutecznością, jak i z zachowaniem koncentracji w defensywie.
W końcówce sierpnia i we wrześniu przyszły mniej udane występy – porażka z Miedzią Legnica (0:2), bolesny towarzyski sprawdzian z Puszczą Niepołomice (1:4) oraz remis z Odrą Opole (2:2), w którym Wisła dwukrotnie dała sobie strzelić bramkę po własnych błędach.
Mimo że Wisła pozostaje liderem tabeli z 19 punktami na koncie, przewaga nad grupą pościgową stopniała do zaledwie dwóch oczek. Wydaje się, że rywale coraz lepiej wiedzą, jak neutralizować atuty krakowian.
Jop: „Musimy poprawić skuteczność i eliminować proste błędy”
Trener Mariusz Jop nie ukrywa, że jego drużyna znalazła się w momencie wymagającym większej cierpliwości i pracy nad detalami.
– „Myślę, że to co powiedziałem bezpośrednio po spotkaniu, czyli zbyt łatwo traciliśmy bramki, to były takie akcje, których nie jeden indywidualny błąd decydował, tylko kilka indywidualnych błędów. To na pewno jest coś, nad czym pracowaliśmy w tym tygodniu i coś, co chcemy poprawić” – przyznał szkoleniowiec.
Szczególnie ważnym elementem ma być skuteczność. Wisła wciąż kreuje wiele sytuacji bramkowych, ale w ostatnich meczach brakowało jej chłodnej głowy w decydujących momentach.
– „Realizacja swoich sytuacji, których stwarzamy, to kolejny element, czyli skuteczność – to jest coś, nad czym pracujemy zawsze” – dodał Jop.
Odra Opole, która wywiozła z Krakowa punkt, pokazała, że można skutecznie wybijać Wisłę z rytmu. Częste przerywanie gry, drobne faule, przedłużanie stałych fragmentów – to taktyka, która mocno utrudniła krakowianom narzucenie własnego tempa.
– „Odra przyjeżdżając tutaj od pierwszej minuty miała taki wynik, jaki chciała i to było też widać w ich działaniach. Mieliśmy trochę problem, żeby ten rytm złapać” – komentował trener Wisły.
Nie brakuje głosów, że inne zespoły pójdą podobną drogą. Sam Jop jednak tonuje nastroje:
– „Każdy trener ma prawo do wyboru swojej taktyki, strategii na mecz. Naszym zadaniem jest sobie z tym radzić. Jesteśmy bogatsi o to doświadczenie i mamy swoje sposoby, żeby taką obronę przełamywać”.
Kryzys czy zadyszka?
Choć część kibiców zaczęła mówić o „kryzysie”, trener Wisły stara się zachować równowagę.
– „Myślę, że tak jak na chłodno podchodziłem po tych wysokich zwycięstwach, do tamtych meczów, to tak samo na chłodno podchodzę do tych dwóch ostatnich. To jest historia, to jest za nami. Najważniejsze jest to, co jest przed nami – w kolejnym meczu możemy zapracować na trzy punkty i na pewno zrobimy wszystko, żeby tak się stało” – podkreślił Jop.


