Nikola Grbić, trener reprezentacji Polski siatkarzy, zabrał głos przed środowym meczem z Turcją w ćwierćfinale Mistrzostw Świata 2025 na Filipinach! Co miał do przekazania selekcjoner naszej drużyny narodowej przed kluczowym pojedynkiem Biało-Czerwonych na mundialu?

Nikola Grbić świadomy silnych stron, ale i mankamentów Turcji
Reprezentacja Polski uchodzi za głównego faworyta do tytułu, więc obecność Biało-Czerwonych w najlepszej ósemce mundialu siatkarzy nie jest żadną niespodzianką. Zupełnie inaczej ma się sprawa z Turcją, bo większość ekspertów i komentatorów spodziewała się na jej miejscu drużyny narodowej Japonii, z którą podopieczni Slobodana Kovaca rozprawili się bezceremonialnie już w inauguracyjnym meczu fazy grupowej. Jak dotychczasową postawę ekipy znad Bosforu ocenia Nikola Grbić?
Oni teraz grają dużo lepiej niż poprzednio, grają siatkówkę, która jest na wysokim poziomie. To jest coś na co musimy się przygotować. Mają dobrego rozgrywającego i jednego z najlepszych atakujących na mistrzostwach świata, na którego musimy uważać. Mają naprawdę dobry zespół, są najlepszą drużyną na zagrywce. To jest sytuacja, w której my jesteśmy cały czas, każdy zespół ryzykuje z nami na zagrywce – przyznaje trener Polaków, który uważa, że Turcy grają lepiej niż w poprzednich turniejach rangi mistrzowskiej, w których brali udział i odpadali po zaciętych, pięciosetowych bojach.
Redaktor Marcin Lepa z Polsatu Sport zapytał serbskiego szkoleniowca również o najsłabszy element rywala. Jaką uzyskał odpowiedź?
Turcy są dobrzy w zagrywce, ale nie są najlepsi w przyjęciu. Mają jednak dobrą obronę i atak na wysokim poziomie. Przez to musimy być gotowi grać siatkówkę na wysokim poziomie w każdym elemencie. Jesteśmy i będziemy przygotowani na trudny mecz. Mam nadzieję, że nie będziemy grać tie-breaka. – zdradził Nikola Grbić (cytat za polsatsport.pl).
Turcja jest faktycznie jednym z objawień tegorocznej edycji mundialu siatkarzy, a największe wrażenie robi jej ofensywa, czyli postawa w polu serwisowym i na siatce, czemu nie byli w stanie oprzeć się nie tylko Japończycy, ale też Kanadyjczycy oraz Holendrzy, z którymi trochę męczyli się Polacy w fazie grupowej.

