Widzew Łódź jeszcze tej zimy jest skłonny wydać rekordowe 6 milionów euro na transfer. Doniesienia medialne mówią również o tym, że w sferze odważnych marzeń Roberta Dobrzyckiego jest sprowadzenie do Polski... Nicoli Zalewskiego!
Między marzeniami a rynkową rzeczywistością
W polskim środowisku piłkarskim coraz głośniej mówi się o ambitnej wizji Roberta Dobrzyckiego, który chciałby oprzeć siłę zespołu na reprezentantach Polski. Na szczycie listy życzeń właściciela widnieć ma podobno nazwisko Nicoli Zalewskiego. Choć w Łodzi panuje przekonanie, że zarządca klubu byłby w stanie zrobić niezwykle wiele, by ściągnąć tego zawodnika do Ekstraklasy, obecny status piłkarza w Serie A sprawia, że taki ruch wydaje się mało realny – przynajmniej w najbliższej przyszłości.
Zalewski, będący jednym z najbardziej obiecujących graczy młodego pokolenia, skupia się na karierze we Włoszech, co stawia Widzew w roli obserwatora czekającego na odpowiedni moment, by powalczyć o polskiego gwiazdora. Ten jednak może jeszcze długo nie nadejść.
Mimo że transfer Zalewskiego jest dziś tematem odległym, Widzew nie zamierza czekać z założonymi rękami i aktywnie poszukuje wzmocnień, które podniosą jakość drużyny tu i teraz.
Według informacji „Weszło”, klub przekazał już pośrednikom transferowym niezwykle konkretny sygnał: na jeszcze jeden zimowy transfer, lewoskrzydłowego, zarezerwowano kwotę rzędu 5–6 milionów euro. Jeśli transakcja dojdzie do skutku jeszcze tej zimy, Widzew po raz kolejny w krótkim czasie zdemoluje rekord transferowy polskiej ligi.
Strategia Dobrzyckiego jest jasna – budowanie ekipy z Polaków wspieranych przez klasowych obcokrajowców – a gotowość do wydania tak potężnych środków pokazuje, że łódzki projekt wchodzi właśnie w nową, niezwykle kosztowną fazę rozwoju.
