Reprezentacja Polski pokonała Finlandię 3:1 na Stadionie Śląskim, jednak końcówka meczu przyniosła niepotrzebne nerwy. Po straconym golu w drugiej połowie, Biało-Czerwoni stracili kontrolę nad spotkaniem. Jan Tomaszewski nie przebierał w słowach, komentując decyzje selekcjonera Jana Urbana, które jego zdaniem doprowadziły do niepotrzebnych problemów w końcówce meczu.

W skrócie:
- Polska kontrolowała mecz z Finlandią przez większość czasu, prowadząc 3:0
- Jan Tomaszewski skrytykował zmianę taktyczną trenera Urbana, który w 80. minucie wprowadził drugiego napastnika
- Według legendy polskiej bramki, ta decyzja doprowadziła do straty gola i nerwowej końcówki spotkania
Tomaszewski nie zostawia suchej nitki na Urbanie
Reprezentacja Polski pokonała Finlandię 3:1 w towarzyskim meczu rozgrywanym na Stadionie Śląskim. Przez większość spotkania Biało-Czerwoni kontrolowali przebieg gry, a po strzeleniu trzeciego gola na początku drugiej połowy wydawało się, że nic nie zagrozi polskiej drużynie. Jednak bramka zdobyta przez Benjamina Kallmana, zawodnika znanego z występów w Cracovii, wprowadziła nerwowość w końcówce spotkania.
Jan Tomaszewski, legendarny bramkarz reprezentacji Polski, w rozmowie z „Super Expressem” nie krył swojego niezadowolenia z decyzji podjętych przez selekcjonera Jana Urbana. Szczególnie skrytykował zmianę przeprowadzoną w 80. minucie, kiedy to Adam Buksa zastąpił Jakuba Kamińskiego, co skutkowało ustawieniem dwóch klasycznych napastników na boisku.
Po jaką cholerę wpuszczano drugą dziewiątkę? Po co nam to było? Po prostu od tego momentu oni przejęli inicjatywę w drugiej linii i stworzyli jeden strzał i była bramka po błędzie praktycznie całej drużyny i niestety selekcjonera również – grzmiał Tomaszewski w wywiadzie.
Nerwowa końcówka zamiast spokojnego zwycięstwa
Tomaszewski uważa, że zmiana taktyczna wprowadzona przez Urbana była całkowicie niepotrzebna, szczególnie przy wygodnym prowadzeniu 3:0. W jego ocenie, wprowadzenie drugiego napastnika osłabiło drugą linię polskiej drużyny, co pozwoliło Finom na przejęcie inicjatywy w środku pola.
Co gorsza, po straconej bramce na 3:1, Finowie poczuli krew i ruszyli do zdecydowanych ataków. Udało im się nawet zdobyć drugiego gola, jednak po analizie VAR trafienie zostało anulowane z powodu faulu w ataku. Ta sytuacja pokazuje, jak blisko było od znacznie bardziej nerwowej końcówki, która mogłaby doprowadzić do utraty komfortowej przewagi.

