Przyszłość Timo Wernera budziła wiele spekulacji, ale niemiecki napastnik podjął już decyzję – zostaje w RB Lipsk. Jak informuje BILD, 29-letni zawodnik odrzucił propozycje z kilku lig, w tym z MLS, Serie A i Ligue 1, by wciąż rywalizować na najwyższym poziomie w Bundeslidze i europejskich pucharach.

Oferty, które nie przekonały
Jednym z klubów, które chciały sprowadzić Wernera, byli New York Red Bulls. Napastnik miał jednak uznać, że transfer do MLS byłby krokiem wstecz i przedwczesnym rozstaniem z futbolem na najwyższym poziomie. Po piłkarza zgłaszały się także zespoły z Włoch oraz Olympique Lyon, ale wszystkie rozmowy zakończyły się niepowodzeniem.
Kluczowym elementem pozostaje kontrakt Wernera. Zawodnik zarabia około 10 milionów euro rocznie, co czyni go jednym z najlepiej wynagradzanych piłkarzy w Lipsku. Dla wielu klubów taki pułap płacowy jest poza zasięgiem, co dodatkowo utrudnia ewentualny transfer.
Poprzedni sezon Werner spędził na wypożyczeniu w Tottenhamie Hotspur. W barwach londyńskiego klubu wystąpił 27 razy, zdobył tylko jednego gola i zaliczył trzy asysty. Po powrocie do Lipska jasno podkreślił, że chce się odbudować w znajomym otoczeniu.
Obecna umowa Niemca obowiązuje do 2026 roku, a jego wartość rynkowa według Transfermarkt wynosi około 7 milionów euro. Sam zawodnik przekonuje, że nie pieniądze, a ambicje sportowe są dla niego najważniejsze – dlatego wciąż zamierza walczyć o sukcesy właśnie w Lipsku.

