Tottenham ma za sobą imponujące zwycięstwo nad Manchesterem City 2:0 na Etihad Stadium, ale menedżer Thomas Frank nie zamierza spocząć na laurach. Duński szkoleniowiec przyznał po meczu, że w klubie wciąż trwają prace nad finalizacją nowych transferów przed zamknięciem letniego okna.

Nowi bohaterowie – Palhinha i Kudus w akcji
Bohaterami spotkania byli Brennan Johnson i João Palhinha, który trafił tuż przed przerwą po fatalnym błędzie defensywy City. Były gracz Fulham podkreślił później, że dołączenie do Tottenhamu było możliwe właśnie dzięki determinacji Franka, który osobiście przekonał go do przeprowadzki.
Kolejnym z nowych nabytków, który błyszczy od początku sezonu, jest Mohammed Kudus. Były piłkarz West Hamu kosztował Spurs 55 mln funtów i już udowadnia, że wart był tej inwestycji.
Frank: „Chcemy jeszcze kogoś sprowadzić”
Po końcowym gwizdku Frank podzielił się swoimi oczekiwaniami wobec końcówki letniego okna:
– Mamy silną kadrę, w którą bardzo wierzę. Chcemy jednak jeszcze coś dodać, ale tylko jeśli będzie to realne wzmocnienie. Klub pracuje nad tym bardzo ciężko, a ja im ufam – powiedział w rozmowie z TNT Sports.
Tottenhamowi nie udało się pozyskać dwóch priorytetowych celów: Morgan Gibbs-White zdecydował się na nowy kontrakt w Nottingham Forest, a Eberechi Eze przeniósł się do Arsenalu.
Mentalność kluczem do sukcesu
Mimo niepowodzeń na rynku transferowym Frank chwali postawę swoich zawodników, którzy pokazali charakter w starciu z mistrzem Anglii:
– To jedno z najtrudniejszych miejsc do gry w Premier League. City przyjechało z ogromną motywacją, chcieli się odbudować po poprzednim sezonie. Przed naszym golem mieli przewagę, ale nie pozwoliliśmy im nas zdominować. Byliśmy solidni i mieliśmy odpowiednią mentalność.
Co zastał po Postecoglou?
Nowy menedżer Spurs odniósł się też do nastrojów, jakie zastał w drużynie po odejściu Ange Postecoglou:
– Znalazłem grupę z bardzo mocnym charakterem. Przeszli trudny sezon, ale zakończony pozytywnie, a to ich scementowało. Teraz musieliśmy na tym budować i to się udaje.


