Amanda Anisimowa pokonała Naomi Osakę 7:6, 6:7, 6:3 w półfinale US Open i awansowała do finału, gdzie zmierzy się z Aryną Sabalenką. Mimo że w meczu uczestniczyła Amerykanka i była liderka światowego rankingu, trybuny świeciły pustkami. Powodem była późna pora – spotkanie zakończyło się około godziny 1:00 w nocy czasu nowojorskiego.

W skrócie:
- Amanda Anisimowa awansowała do finału US Open po pokonaniu Naomi Osaki w trzysetowym pojedynku
- Mecz trwał prawie 3 godziny i zakończył się około 1:00 w nocy, co spowodowało masowe opuszczanie trybun przez kibiców
- Komentatorzy Eurosportu zwrócili uwagę na kompromitującą sytuację z frekwencją podczas półfinału wielkoszlemowego turnieju
Amerykańska sensacja na pustym korcie
Amanda Anisimowa kontynuuje swoją imponującą passę w turniejach wielkoszlemowych. Po dotarciu do finału Wimbledonu, teraz Amerykanka zapewniła sobie miejsce w finale US Open, pokonując Naomi Osakę w trzech zaciętych setach. To ogromny sukces dla tenisistki, która wcześniej w ćwierćfinale wyeliminowała faworytkę turnieju – Igę Świątek.
Mecz był niezwykle wyrównany i emocjonujący. W pierwszym secie Anisimowa zwyciężyła w tie-breaku. W drugiej partii Osaka była bliska zwycięstwa, prowadząc 6:5, jednak Amerykanka zdołała doprowadzić do tie-breaka, który tym razem wygrała Japonka. Decydujący set padł łupem Anisimowej, która zwyciężyła 6:3.
To spotkanie mogło być ozdobą turnieju – z jednej strony mieliśmy Amerykankę, która walczy o drugi z rzędu finał wielkoszlemowy, a z drugiej byłą liderkę światowego rankingu, wychowaną w USA i mającą tam ogromną rzeszę fanów. Zabrakło jednak najważniejszego elementu – publiczności.
Pusty kort, pusty prestiż – organizacyjna wpadka
Problem z frekwencją na trybunach podczas półfinału US Open stał się głównym tematem komentarzy po meczu. Spotkanie trwało 2 godziny i 58 minut, a jego koniec przypadł na około godzinę 1:00 w nocy czasu nowojorskiego. To spowodowało, że wielu kibiców opuściło trybuny jeszcze przed zakończeniem pojedynku.
Komentujący mecz w Eurosporcie Lech Sidor nie ukrywał rozczarowania: „Szkoda, że tak mało widzów, ubyło ich mnóstwo„. To zaskakująca sytuacja, biorąc pod uwagę rangę wydarzenia – półfinał jednego z czterech najważniejszych turniejów tenisowych na świecie.
Późne godziny rozgrywania meczów to problem nie tylko US Open 2025, ale wielu turniejów tenisowych. Organizatorzy starają się maksymalnie wykorzystać dzień, planując po kilka spotkań na głównych kortach. Niestety, gdy wcześniejsze mecze się przedłużają, te zaplanowane na później rozpoczynają się o nietypowych porach, co negatywnie wpływa na komfort zarówno zawodników, jak i kibiców.
Tenisowy paradoks – gwiazdy bez widowni
Sytuacja z półfinałem US Open pokazuje paradoks współczesnego tenisa. Z jednej strony mamy wielkie gwiazdy, które przyciągają uwagę mediów i sponsorów, a z drugiej – organizację, która nie potrafi zapewnić im odpowiednich warunków do rywalizacji i prezentacji swoich umiejętności przed pełnymi trybunami.
Ani status Anisimowej jako amerykańskiej tenisistki walczącej o finał domowego turnieju wielkoszlemowego, ani popularność Osaki jako globalnej ikony sportu nie były wystarczającym magnesem, by zatrzymać kibiców na trybunach do późnych godzin nocnych. To poważny sygnał dla organizatorów, że harmonogram rozgrywek wymaga przemyślenia.
Finał kobiecego US Open odbędzie się w sobotę, gdy Amanda Anisimowa zmierzy się z Aryną Sabalenką. Miejmy nadzieję, że to spotkanie przyciągnie komplet publiczności, a organizatorzy wyciągną wnioski z półfinałowej kompromitacji.

