Pogoń Szczecin finalizuje odejście Mariana Huji, którego przyszłość po nieudanych negocjacjach z polskimi klubami zwiąże się z rumuńskim CFR Cluj w ramach wypożyczenia z opcją pierwokupu. Decyzja ta kończy okres spekulacji wokół defensora, który mimo ogromnej popularności marketingowej w Szczecinie, nie zdołał na stałe wpisać się w sportowe plany drużyny.
Finansowy oddech dla budżetu „Portowców”
Klub ze Szczecina od miesięcy szukał sposobu na transfer Mariana Huji. Choć stoper budził zainteresowanie innych ekip z polskiej Ekstraklasy, negocjacje regularnie rozbijały się o finanse – żaden z krajowych kontrahentów nie był gotów przejąć wysokiej pensji zawodnika. Ostatecznie Pogoń dopięła swego dzięki ofercie z Rumunii.
Zgodnie z informacjami Kamila Głębockiego, Huja zasili szeregi CFR Cluj. Formuła transakcji to wypożyczenie, jednak kluczowym elementem jest wpisana w umowę opcja wykupu. Jeśli ośmiokrotny mistrz Rumunii zdecyduje się zatrzymać defensora na stałe, na konto Pogoni wpłynie około 250 tysięcy euro. To kwota przekraczająca milion złotych, co przy obecnych okolicznościach uznawane jest za sukces negocjacyjny Szczecinian.
Dla 26-letniego stopera powrót do Rumunii to szansa na odbudowanie pozycji, którą wypracował w Petrolulu Ploeszti. Tamtejsi kibice doskonale pamiętają mierzącego 193 cm zawodnika, który w 127 meczach udowodnił swoją piłkarską wartość wielokrotnie.
W Szczecinie przygoda Huji pozostanie zapamiętana jako rzadki przypadek, w którym potencjał marketingowy przyćmił ten boiskowy. Mimo wielkich nadziei pokładanych w obrońcy, jego największym sukcesem okazały się statystyki... sprzedażowe. Koszulki z jego dwuznacznym nazwiskiem były jednym z najchętniej wybieranych produktów przez fanów odwiedzających oficjalny sklep Pogoni. Teraz ten „sklepowy fenomen” ma stać się solidnym wzmocnieniem defensywy ekipy z Cluj.
Dla zawodnika przeprowadzka do Cluj to powrót do środowiska, w którym czuje się najlepiej. Huja, który piłkarskie szlify zbierał w portugalskim AC Cacém, CF Os Belenenses oraz w akademii angielskiego Watfordu, wyrobił sobie solidną markę właśnie w Rumunii. Zanim trafił do Polski, reprezentował barwy duńskiego HB Koge, a następnie Petrolulu Ploeszti.
Sportowa historia Huji w tym sezonie pokazuje, jak potrafi szybko spaść rola zawodnika w zespole. Choć urodzony w portugalskim Cacém obrońca zaczynał rozgrywki jako filar defensywy, grając od deski do deski i strzelając gole Motorowi Lublin oraz Widzewowi Łódź, z czasem jego pozycja całkowicie się rozsypała. W połowie rundy jesiennej stoper stracił zaufanie sztabu i z roli lidera stał się statystą. Przełomem był mecz z Cracovią, gdzie rozegrał zaledwie pół godziny, a później było już tylko gorzej – przeciwko Zagłębiu Lubin wystąpił przez minutę, a starcia z Jagiellonią czy Radomiakiem oglądał z trybun, będąc poza kadrą.
