Choć Alejandro Marques znajdował się w kręgu zainteresowań dwóch czołowych polskich klubów, napastnik z przeszłością w Juventusie i Barcelonie niemal na pewno nie trafi do Ekstraklasy, wybierając kontynuowanie kariery na Półwyspie Iberyjskim. Decyzja zawodnika oraz wysokie oczekiwania finansowe sprawiły, że polskie zespoły musiały zrezygnować z walki o podpis 25-letniego Wenezuelczyka.

Kibice nie zobaczą w Polsce Alejandro Marquesa
Mimo początkowego optymizmu dotyczącego sprowadzenia Alejandro Marquesa do Polski, obecnie szanse na realizację tego transferu spadły niemal do zera. Główną barierą w negocjacjach okazały się warunki finansowe, które dla jednego z zainteresowanych klubów Ekstraklasy okazały się nie do zaakceptowania, co w konsekwencji doprowadziło do wycofania się z rozmów.
Sam piłkarz, który jest związany kontraktem z Estoril do 30 czerwca 2026 roku, skłania się ku pozostaniu w lidze portugalskiej. Marques wyraża przekonanie, że obecna sytuacja rynkowa pozwala mu na wybór gry w silniejszych rozgrywkach niż polska liga, co czyni jego przeprowadzkę do Europy Środkowej opcją mało realną.
Wenezuelczyk w barwach Estoril Praia rozegrał 100 spotkań, notując w nich 27 trafień, jednak jego obecna rola w zespole jest marginalna. W trwającym sezonie napastnik stał się głównie rezerwowym, a w starciach z takimi markami jak FC Porto czy Sporting Lizbona pojawiał się na boisku jedynie w końcowych fragmentach meczów lub w ogóle nie otrzymywał szansy gry.
Choć jego rynkowa wartość jest szacowana na 2,50 mln euro, portugalski pracodawca jest otwarty na negocjacje i sprzedaż zawodnika na preferencyjnych warunkach. Sam Marques dąży do zmiany otoczenia w celu zapewnienia sobie regularnych występów, co najprawdopodobniej zrealizuje w obrębie ligi portugalskiej.

