Nemanja Mijusković reprezentujący barwy Wisły Płock może zimą zmienić klub. Aktualny lider Ekstraklasy ma ostatnią szansę na sprzedanie zawodnika, a jego osobom zainteresowany jest przynajmniej jeden klub z Betclic 1. Ligi.

Doświadczony stoper na wylocie z Wisły
Mimo że Wisła Płock notuje znakomitą rundę, przewodząc ligowej stawce, wkład 33-letniego stopera w ten sukces jest czysto statystyczny. Statystyki nie pozostawiają złudzeń co do jego pozycji w hierarchii zespołu.
W rundzie jesiennej jego występy ograniczały się do przysłowiowych „ogonów”. W starciach z Rakowem Częstochowa czy Piastem Gliwice meldował się na murawie zaledwie na dwie minuty. Nieco więcej czasu, bo 45 minut, otrzymał jedynie w spotkaniu z Motorem Lublin (zremisowanym 1:1), jednak wielokrotnie – jak choćby w meczach z Widzewem, Zagłębiem czy Jagiellonią – w ogóle nie podnosił się z ławki. Jedynym pełnym wymiarem czasowym, jaki zaliczył, było pucharowe starcie z GKS-em Katowice, gdzie rozegrał pełne 120 minut.
Dla zawodnika, który trafił do Płocka z Miedzi Legnica w styczniu 2025 roku i posiada bogate CV obejmujące występy m.in. w Rosji (FK Tosno) czy Macedonii (Vardar), obecna sytuacja jest z pewnością niesatysfakcjonująca. Jego kontrakt wygasa 30 czerwca 2026 roku, co oznacza, że nadchodzące okno transferowe to dla „Nafciarzy” ostatni moment, by zarobić na piłkarzu jakiekolwiek pieniądze, zanim wejdzie on w ostatnie pół roku umowy.
W kuluarach mówi się głośno, że włodarze z Płocka są zdeterminowani, by zakończyć współpracę z piłkarzem. Brak regularnej gry nie odstraszył jednak potencjalnych kupców. Według nieoficjalnych doniesień, Mijusković jest na oku pierwszoligowców.
Czarnogórca obserwują co najmniej dwa kluby z zaplecza Ekstraklasy. Szczególnie jeden z tropów wydaje się konkretny – mowa o zespole, który aktywnie walczy o czołowe lokaty i szybki powrót do Ekstraklasy. Doświadczenie Mijuskovicia, nabyte nie tylko w Polsce, ale i w ligach zagranicznych, może być dla pierwszoligowca cennym atutem w walce o awans.
W Płocku czekają jednak cały czas na oficjalną ofertę za piłkarza. Dopiero wówczas będzie można mówić o realnym transferze.

