Korona Kielce pokonała na wyjeździe Stal Rzeszów 1:0 i awansowała do kolejnej rundy Pucharu Polski. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo, a o losach awansu przesądził jeden gol zdobyty w drugiej połowie. Trener Jacek Zieliński po spotkaniu nie ukrywał, że jego zespół musiał „trochę pocierpieć”, ale jednocześnie podkreślał, że tak trudny i wymagający sprawdzian był drużynie niezwykle potrzebny.

Stal Rzeszów odpada, Korona gra dalej
Wtorkowy wieczór w Rzeszowie nie był spacerkiem dla ekstraklasowej Korony. Pierwszoligowa Stal postawiła twarde warunki, a ostatecznie o zwycięstwie kielczan przesądziło trafienie Pau Resty w 64. minucie. Jak przyznał po spotkaniu Jacek Zieliński, celem nadrzędnym był awans i ten został zrealizowany.
– Urok pucharów polega na tym, że chodzi o awans do następnej rundy. My ten awans mamy po bardzo trudnym, ciężkim meczu – zaczął szkoleniowiec. – Stal naprawdę nam się postawiła bardzo mocno. Zresztą takiego meczu spodziewałem się, bo to jest dobry, czołowy zespół pierwszej ligi – chwalił rywala trener Korony.
Test dla rezerwowych i „profesorski” występ
Mecz pucharowy był dla trenera Zielińskiego doskonałą okazją do przetestowania zawodników, którzy do tej pory grali mniej. Szkoleniowiec dał odpocząć kilku kluczowym graczom, a szansę otrzymali zmiennicy, którzy zdaniem trenera w pełni ją wykorzystali.
– Daliśmy pograć paru chłopakom, którzy do tej pory mniej grali, ale stanęli na wysokości zadania. Cieszę się z ich postawy, szczególnie jeśli chodzi o grę defensywną – ocenił, chwaląc m.in. postawę Rubezica i Popova.
Szkoleniowiec nie ukrywał, że taki sprawdzian był jego drużynie niezwykle potrzebny do zweryfikowania formy zawodników na tle wymagającego przeciwnika.
– Potrzeba nam było takiego „przepalenia”, przetestowania ich w meczu z dobrym przeciwnikiem, a Stal takim przeciwnikiem dzisiaj była – podsumował.
Indywidualne pochwały zebrał zwłaszcza grecki obrońca Konstantinos Sotiriou. Jego występ Jacek Zieliński określił jako „wręcz profesorski”, podkreślając, że był prawdziwym liderem defensywy.
Ostatecznie Korona wywiozła z Rzeszowa to, co najważniejsze.
– Kończymy mecz bez kontuzji, kończymy mecz z awansem. Jesteśmy zadowoleni – zakończył trener Zieliński.


